#14. Wyniki rozdania

Hej!

Nie chciałam Was dłużej trzymać w niepewności i postanowiłam ogłosić wyniki mojego rozdania od razu. Nie spodziewałam się, że aż tylko osób weźmie udział. Dziękuję za każde zgłoszenie ;-) Za jakiś czas szykuję kolejne rozdanie, więc bądźcie czujne! ;-) 

Łącznie głosów było 327. Wszystkie głosy były ważne, na szczęście nie musiałam anulować żadnego zgłoszenia. Nie przedłużając więcej (i tak wiem, że wstępu nikt nie czyta, każdy kuka od razu na wyniki) oto szczęśliwa liczba wygrywająca zestaw kosmetyków:


 A kto miał los numer 302? A otóż jest to ESM Beauty.


Gratulacje, już skrobię do Ciebie e-maila. Czekam z niecierpliwością na Twój adres do wysyłki (do 4 dni) Pozdrawiam!

Monia xx

#13. Żel + oliwka pod prysznic - Lirene

Witajcie!

Po dwóch ostatnich recenzjach produktów do twarzy, przyszła pora na coś do ciała. Uwielbiam testować różne żele, płyny i inne cuda do kąpieli. To zawsze ich mam najwięcej w moich zbiorach. 

Dzisiaj zdecydowałam się na krótki opis żelu Lirene.



#12. Pianka do mycia twarzy No 7 Beautiful Skin

Ostatnio było o peelingu do twarzy, teraz czas na piankę do mycia twarzy. Produkt przeznaczony jest do cery mieszanej / tłustej.


Nigdy nie byłam przekonana do firmy No 7, zawsze wolałam dorzucić kilka gorszy i zainwestować w Vichy lub LaRoche-Posay. W lipcu podczas zakupów w drogerii Boots dostałam voucher na 5 funtów na zakup jakiegokolwiek produktu pielęgnacyjnego to twarzy firmy No 7. Był to jedyny powód zakupu tej pianki, którą miała moja koleżanka i bardzo ją polecała. Tak właśnie weszłam w posiadanie swojego pierwszego produktu wspomnianej wyżej marki.



#11. Gruboziarnisty peeling do twarzy Lirene DermoProgram

Witam Was w kolejną listopadową sobotę. 

Pogoda już dawno przestała nas rozpieszczać niestety. Siedzę dzisiaj w domu i planuję z współlokatorkami wypad do kina plus licytuję na e-bay dwie pary butów, a w między czasie postanowiłam się podzielić z Wami moją opinią o gruboziarnistym 'zdzieraku' do twarzy z Lirene.

Zaczynamy!







Opis producenta: Peeling gruboziarnisty  głęboko oczyszczający  jest odpowiedni dla skóry w każdym wieku.
Masz cerę normalną, tłustą lub mieszaną z widocznie rozszerzonymi porami? Szukasz kosmetyku, który ją odświeży oraz zapewni dogłębne oczyszczenie?
Peeling gruboziarnisty głęboko oczyszczający zawiera drobinki, które niezwykle skutecznie usuwają wszelkie zanieczyszczenia, zapobiegając powstawaniu niedoskonałości. Jednocześnie, właściwości nawilżające peelingu gwarantują przyjemne uczucie komfortu i sprawiają, że cera jest aksamitna w dotyku.




Jak stosować: Dwa razy w tygodniu nanieś peeling na skórę twarzy, omijając okolice oczu i delikatnie masuj przez 2-3 min. Zmyj ciepłą wodą, następnie zastosuj tonik i nałóż krem Lirene dopasowany do potrzeb Twojej skóry.
 
  Cena: Ok. 14 zł - wiem, że ostatnio były na promocji w Biedronce za ok. 8 zł. 

Dostępność: sieciówkowe drogie, m.in: Rossmann, Hebe, SuperPharm. Widziałam również w Tesco i jak wspomnialam w Bierdonce. Ogólnie szeroko dostępny.

Opakowanie: Produkt (75 ml) kupimy w miękkiej tubie, która prześwituje przez co widać dobrze ile nam jeszcze kosmetyku zostało. Muszę się jednak przyczepić do zakręcanego zamknięcia ;-) Często wyślizguje się z rąk i ciężko go zamknąć (chyba, że to tylko ja jestem taką niezdarą?) Mam wrażenie, że pod koniec ciężko jest go też wydobyć. Przyjemna dla oka grafika, projekt i kolorystyka.

Skład: Aqua, Glyceryl Stearate SE, Polyethylene, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Petrolatum, Paraffinum Liquidum, Isopropyl Palmitate, Mannitol, Cellulose, Xanthan Gum, Allantoin, Butylene Glycol, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Tamarindus Indica (Tamarind) Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Tocopheryl Acetate, Ethylhexylglycerin, Hydroxypropyl Methylcellulose, Phenoxyethanol, Methylparaben, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguine, Parfum, CI 77007, CI 60730, CI 16035. 
 



Moja opinia:

Kupiłam go w Rossmanie na promocji za około 9.99 zł. Było to moje pierwsze spotkanie z linią Dermoprogram. Bardzo chwalę sobie firmę Lirene, więc wrzuciłam do koszyka bez zastanowienia jako, że wtedy brakowało mi gruboziarnistego peelingu do twarzy. Bardzo, ale to bardzo podszedł mi zapach - świeży, kremowy. Poziom zdzierania jest jak dla mnie bardzo mocny. Producent zachęca do stosowania 2 razy w tygodniu. Ja robiłam to tylko raz w tygodniu. Posiada ostre peelingujące drobinki oraz niebieskie kuleczki. Oczyszczenie? Znakomite! Tarłam szczególnie moją problematyczną brodę, nos i czoło. Nigdy policzków, ten produkt jest zdecydowanie dla nich za mocny. Nie podrażnia i jest bardzo wydajny (może to dlatego, że stosuję go tylko raz na tydzień) Według mnie produktu starczy na przynajmniej 2.5 miesiąca. Niska cena (choć to na pewno kwestia sporna) Uwielbiam to uczucie czystej, gładkiej i miękkiej skóry po aplikacji. Nie stosowałam z innymi kosmetykami z tej samej serii (po prostu nie kupiłam ich w PL, a tu oczywiście nie są dostępne, ale jestem ich bardzo ciekawa więc to kwestia czasu) ale używając całej gromadki, efekty są na pewno dobre.

Kończę swoje opakowanie, ale na pewno kupię ponownie!

Miałyście okazję stosować ten peeling? Jakie są Wasze odczucia? 

#10. Maseczkowy Listopad

Pierwszy tydzień listopada już prawie za nami, a ja na śmierć zapomniałam napisać o moim postanowieniu. Otóż po przeanalizowaniu stanu swojej kolekcji maseczek doszłam do wniosku, że mam ich zdecydowanie za dużo :-) Dlatego też postanowiłam wziąć się w sobie i w listopadzie je skrupulatnie zużywać. Mam nadzieję, że nie braknie chęci i zapał się też nie wypali za szybko. Trzymajcie za mnie kciuki!



Jesienne wieczory sprzyjają takim zabiegom, można nałożyć maseczkę na twarz i zabrać się za książkę, czytanie Waszych blogów i oglądanie różnorakich filmów / seriali. Więc tak, mam zamiar w listopadzie poświęcić więcej czasu dla siebie!

Zaraz na początku grudnia zrobię bilans i napiszę co mi się udało osiągnąć.

Przypomnę jeszcze nieśmiało o moim rozdaniu w którym możecie wygrać m.in masło The Body Shop. Szczegóły poniżej:

klik

#9. Moje seriale.

Czym są dla mnie seriale? To przede wszystkim najlepszy (zaraz po malowaniu paznokci i maseczkach) sposób na relaks i rozładowanie stresu. Wystarczy piękny zapach wosków Yankee Candle, herbata i odcinek ulubionego serialu i jest mi łatwiej zapomnieć o wszelkich stresach.

Czerwiec 2014, Dexter.


Seriale, które skończyłam oglądać to między innymi (na pewno pominęłam jakieś, gdyż nie ma szans żebym je wszystkie zapamiętała): Desperate Housewives (Gotowe na Wszystko), Breaking Bad, Dexter, Friends (Przyjaciele), One Tree Hill (Pogoda na Miłość), Gossip Girl (Plotkara), Misfits (Wyklęci), Skins, 90210, IT Crowd (Technicy Magicy), How I Met Your Mother (Jak poznałem Waszą Matkę) itd. Możecie się śmiać, ale uwielbiałam serial polskiej produkcji, Ranczo, przypominał mi wakacje spędzane na wsi u mojej prababci na Podlasiu.

A co oglądam cały czas? Po klinknięciu w tytuł serialu, zostaniecie przeniesieni do strony projekcji na filmweb.pl. Kolejność przypadkowa.





 Jeden z lepszych seriali jakie USA ostatnio wyprodukowała. Zdradzona przez męża prawniczka zaczyna nowe życie, kiedy ten sam mąż trafia do więzienia. Zaradność tej kobiety, bezkompromisowość i jednocześnie łagodne przysposobienie potrafi zainteresować. Aktualnie w Stanach wyświetlają już szósty sezon, a serial w ogóle mi się jeszcze nie znudził. Cały czas jest mi mało życiowych potyczek prawniczej śmietanki Chicago.











Dawno nie spotkałam się z tak ciepłą, komediową serią. Przygody licznej rodziny, która mieszka w jednym miasteczku i pomimo wielu różnic zawsze mogą na siebie liczyć. Świetny humor (Phil i Cam) i ironia (Mitchell oraz głowa rodziny, Jay) Byłam bardzo zawiedziona jako, że niedawno ogłosili koniec tworzenia nowych serii. Na szczęście po prośbach widzów, producenci i scenarzysci zdecydowali się na jeszcze jeden sezon, który możemy oglądać właśnie teraz. W głębi duszy mam nadzieję, że jednak nie ostatni.










Serial miał swoją premierę w 2007 i oglądam go nieprzerwanie od tamtego czasu. Nie byłam świadoma, że to aż tyle czasu minęło z Sheldonem, Lenardem, Penny i resztą. Szalone połączenie ładnej Penny i kilkoma science geeks okazała się strzałem w dziesiątkę. Zawsze czekam z niecierpliwością na nowy sezon. Uwielbiam Howard'a i dziewczynę Sheldona, Amy.










Pierwsza, ale nie ostatnia, polska propozycja. Tym serialem zaraził mnie tata. Pamiętam, że było to zaraz przed którąś sesją na studiach, kiedy to powinnam skupić się egzaminach. Zamiast tego chłonęłam kilka odcinków dziennie. Bardzo wzruszające losy 4 kolegów (oficerów) podczas drugiej wojny światowej. W porównaniu do innych seriali polskich, tu jest wg mnie dobra gra aktorska. Teraz w TV jest część o Powstaniu Warszawskim. Bardzo czekałam na premierę, ale póki co nie mogę powiedzieć, że podoba mi się tak jak poprzednie serie. 










Jest to chyba najsłynniejsza teraz produkcja HBO. Dość długo się opierałam przed tym serialem, gdyż nie jestem wielkim fanem fantastyki (oprócz filmów opartych na twórczości Tolkiena, które po prostu uwielbiam) Różnorodność Siedmiu Królestw sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie w tej produkcji. Dla mnie jest to bez wątpienia Jon Snow (aaah) oraz Daenerys Targaryen (matka smoków) Dużo scen zostało kręconych w moim okolicach (Irlandia Północna) i kilku znajomych z pracy załapało pracę na planie jako stażyści. Z niecierpliwością czekam na nowy sezon.








Jeżeli chodzi o 'Chirurgów' to chyba jestem najbardziej zacofaną osobą, gdyż zaczęłam oglądać ten serial dopiero jakiś.. miesiąc temu. Wszystkie sezony (oprócz najnowszego) są dostępne na Netflix, więc korzystam. Jestem w trakcie drugiego sezonu i serial interesuje mnie na tyle, żeby oglądać dalej jednak nikt mnie tak bardzo nie irytował jak główna bohaterka, Meredith. Mam nadzieję, że kobieta się wyrobi w końcu prędzej czy później (mam jeszcze 8 sezonów przed sobą) Na szczęście inni lekarze nadrabiają z nawiązką, co sprawia, że serial ogląda się przyjemnie.








Spodobał mi się od pierwszego odcinka. Figlarna i szalona Jess wprowadza duże zamieszanie w życie trzech (a teraz już czterech) facetów. Jest to serial na totalne 'odmóżdżenie', poprawienie humoru i niemyślenie o świecie poza Twoim pokojem. Niestety przy najnowszym sezonie zauważyłam, że producenci chyba trochę stracili pomysł na postaci, nie dzieje się szczególnie nic nowego. Jak będzie dalej, zobaczymy, ale póki co gorąco polecam pierwsze trzy sezony tego serialu.










 Kolejna polska propozycja. Bardzo lubię Agnieszkę Dygant i uważam, że jest w tej roli niezastąpiona. Sprawy sądowe zawsze były ciekawe, dobrze na serial wpływa, że prawie co odcinek są nowe wątki i postacie. Niestety obawiam się, że serial dzieli trochę los poprzednika (New Girl) i reżyser stracił pomysł. Chyba, że to mnie zaczął po jakimś czasie nudzić. Nie mam pojęcia. Oglądam dalej bo nie potrafię po prostu przestać i dalej ciekawią mnie wątki głównych bohaterów, mam nadzieję, że jakoś ubarwią i urozmaicą życie Agaty w kolejnych odcinkach.










Produkcja platformy Netflix, więc o ile się nie mylę to w Polsce nie wyświetlany. Oczywiście, jest do pobrania na przeróżnych stronach lub do oglądnięcia online. Historia Chapman, która trafia do więzienia na 15 (o ile dobrze pamiętam) miesięcy. Musi odnaleźć się w nowym i surowym więziennym świecie oraz przyzwyczaić do nowych 'koleżanek', które odsiadują swoje wyroki za najróżniejsze przewinienia. Bardzo wciągający, mnóstwo różnych postaci i retrospekcji (co chyba najbardziej podoba mi się w tym serialu) Nowy sezon dopiero w czerwcu 2015. 








10. Wataha



Nowy polski serial HBO. Dałam na koniec, ponieważ dopiero miałam okazję zobaczyć 4 odcinki więc nie mogę dużo o nim powiedzieć. Jednak historia jest bardzo interesująca, uwielbiam Zielińskiego i Topę więc zapowiada się dobrze. Poza tym jestem miłośnikiem Bieszczad więc dla mnie większość scen to miód dla oczu. Mam nadzieję, że serial nie zawiedzie i do końca pozostanie na dobrym poziomie.







Znacie i oglądacie jakiś z moich ulubionych seriali? Podzielcie się opinią w komentarzu ;-)

Pozdrawiam wszystkie serialomaniaczki :-)

#8. Nowy zapas z Yankee Candle



I zaczynamy Listopad. Dla mnie jeden z najcięższych miesięcy w roku. Bez żadnego szczególnego powodu. Zawsze oczekuję Świąt więc listopad się strasznie dłuży, okropna i nieciekawa pogoda, jednym słowem: szaro, buro i ponuro. Od pierwszego dnia listopada, odliczam dni do grudnia ;) W UK jest pewna zasada: zaraz po Halloween, sklepy od razu zmieniają wystrój na bożonarodzeniowy; puszczają świąteczne piosenki i wszędzie widać tylko świąteczne produkty.

Na poprawę humoru poszłam dziś na małe zakupy. Dawno nie odwiedzałam Primark'a więc zaopatrzyłam się w kilka bluzek i bieliznę. Kupiłam również w Superdrug kilka niezbędnych kosmetyków, ale o tym może jutro. 

Dzisiaj chciałam zaprezentować moje zakupy w sklepie Yankee Candle. Już od zewnątrz widać świąteczną atmosferę:


Wszystkie bożonarodzeniowe gadżety są naprawdę śliczne i na pewno wyglądałyby w każdym domu wyjątkowo. Niestety cena nie jest wyjątkowa. Wszystkie ozdoby są na mój gust drogie więc nie skusiłam się na nic z tych rzeczy. Może zrobię sobie prezent bliżej Świąt, ale na razie potrzebowałam z YC czegoś zupełnie innego.

Jak się okazało, świąteczne woski są na promocji za £0.95! Wziełam większość zimowych i świątecznych zapachów żeby umilić sobie oczekiwanie na gwiazdkę, ale również kilka standardowych woni. Mój kominek był już w opłakanym stanie więc zaopatrzyłam się w nowy. Jak dla mnie wygląda super, jest w białym kolorze - czyli taki jak chciałam od dawna. Podoba mi się również kształt, na pewno będzie z niego łatwiej wydobywać wosk niż z mojego poprzedniego (który kupiłam w lutym w SuperPharm)





 Jeżeli chodzi o zapach to z zimowych propozycji skusiłam się na:

- Christmas Garland
- Spiced Orange
- Mandarin Cranberry
-Fireside Treats (mój faworyt póki co, zobaczymy jak sprawdzi się w kominku)
  - Red Apple Wreath
- Snow in Love

Z zapach dostępnych cały rok wybrałam:

- Wild Fig
- Garden Sweet Pea
- Lovely Kiku

Jutro pierwszy wieczór próbowania nowych zapachów. Dzisiaj konczę wosk z poprzednich zakupów o zapachu Lake Sunset (mój ulubieniec jeżeli chodzi o delikatną gamę zapachową)

Miałyście okazję wypróbować któryś z tych zapachów? Co o nim sądzicie?

Przypomnę jeszcze, że wosk Yankee Candle jest jedną z nagród w moim pierwszym rozdaniu. Nie ma w ogóle żadnych zgłoszeń póki co, masz wielką szansę wygrać ;-) kilk

klik
  

#7. Rozdanie u MissBelfast z The Body Shop oraz Soap&Glory

Uwaga, uwaga!

Wszystkim miłośniczkom produktów The Body Shop i Soap&Glory mam przyjemność zakomunikować, że oto ogłaszam moje pierwsze rozdanie. Do tego dodaję wosk Yankee Candle na chłodniejsze wieczory.



Na pewno większość z Was słyszała już o firmie Soap&Glory, która oprócz dobrej jakości produktów kosmetycznych oferuje również nietuzinkowe i sympatyczne opakowania. W Polsce jest ciężko z dostępnością tych kosmetyków więc myślę, że jest to dobra okazja żeby je wypróbować. 

Od wieków ciągnie mnie do kosmetyków Balea i póki co nie mam jak się w nie zaopatrzyć dlatego skrupulatnie biorę udział w konkursach gdzie można je zdobyć. Dlatego właśnie mam nadzieję, że to rozdanie Wam podejdzie. Chciałabym wysłać przesyłkę zaraz na początku grudnia, żeby zdążyła dojść na Mikołaja, ale wiem że mogą być różne opóźnienia więc dlatego nie ogłaszam tego jako konkurs mikołajkowy na wypadek obsuwy czasowej.

Koniec z tym gadaniem. Przejdźmy do konkretów :-) Do wygrania jest jeden zestaw w skład którego wchodzą:

- Masło do ciała The Body Shop o zapachu Brazylijskiego Orzecha (Brazil Nut) - 200 ml 




- The Righteous Butter Soap&Glory - 50 ml
- Sugar Crush Body Buttercream Soap&Glory - 50 ml
- Butter Yourself Body Cream Soap&Glory - 50 ml



- Wosk Yankee Candle o zapachu Paradise Spice

[Masełka S&G są małej pojemności, ale nic większego nie mogłabym wysłać niestety]

Wszystkie produkty są nowe.

Żeby wziąć udział w konkursie, należy obowiązkowo:

 1. Być publicznym obserwatorem bloga (1 los)
2. Zostawić zgłoszenie w komentarzu poniżej.
3. Podać swój adres e-mail.

 Dodatkowe losy można dostać przez:

1. Dodanie baneru (z linkiem przekierowującym do postu z rozdaniem) na swoim blogu (+3 losy!)
2. Dodanie mnie do blogrolla (+2 losy)
3. Dodanie mojego profilu na Instagramie (klik!) (+1 los)

Wzór zgłoszenia:

- Obserwuję jako:
- e-mail:
- baner: TAK/NIE (link)
- blogroll: TAK/NIE (link)
- Instagram: TAK/NIE (nick)

Rozdanie zamykam 30.11.2014 i wyniki zostaną ogłoszone do pięciu dni. Przesyłka na terenie całej Europy na następny dzień od otrzymania adresu do wysyłki (na adres czekam do 4 dni po ogłoszeniu wyników). Jestem organizatorem i sponsorem rozdania.

POWODZENIA !

#6. Kosmetyczne zakupy w Polsce.


Witam Was w kolejny weekend. Dotarła do mnie paczka wysłana z Polski z wszystkimi zdobyczami, których nie mogłam zabrać ze sobą do UK. Byłam bardzo szczęśliwa, że wreszcie i ja mogłam zdobyć produkty testowane przez Was już od dłuższego czasu. 

Na sam początek zapas maseczek. Zaopatrzyłam się w kilka sztuk każdego rodzaju jaki widać poniżej. Wszystkie zakupione w Rossmann.


> Seria maseczek Soraya, 10 minut na ... Miałam już kilka razy tą zieloną (perfekcyjne oczyszczenie i jestem bardzo ciekawa innych propozycji)

* 10 minut na głębokie nawilżenie (kremowa maska do cery odwodnionej)
* 10 minut na redukcję zaczerwień (żelowa maska do cery naczynkowej)
* 10 minut na perfekcyjne oczyszczenie (glinkowa maska do cery tłustej i mieszanej)

> Maseczka AA Technologia Wieku łagodząca zaczerwienienia z olejem z astra solnego, cucurbityną, ekstraktem z łusek jęczmienia.

> Trzy najlepsze (wg. mnie) maseczki Ziaja:

* Zielona - maska nawilżająca z glinką zieloną (cera sucha, normalna)
* Brązowa - maska regenerująca z glinką brązową (każdy rodzaj skóry)
* Szara - maska oczyszczająca z glinką szarą (skóra mieszana, tłusta, trądzikowa)

> Maseczki Perfecta Beauty Mask:

* Bankietowa maseczka na twarz i pod oczy (liftingująco-matująca) - każdy rodzaj cery
* Maseczka na twarz, szyję i dekolt z kwasami AHA i sokiem z aloesu (wygładzająca) - cera normalna, tłusta i mieszana

> Perfecta, oczyszczanie:

* Peeling drobnoziarnisty, minerały morskie + krzemionka - cera normalna i sucha.
* Peeling gruboziarnisty, minerały morskie + drobinki orzecha - cera tłusta i mieszana

> Serum uszczelniające naczynka plus maseczka łagodząca (cera naczynkowa) Bielenda, Kasztan. 
Nigdy nie próbowałam tego cuda i już nie mogę się doczekać aplikacji :-)


Teraz kolej na kilka innych rzeczy. Coś to ciała, coś do twarzy:


Powyżej osławiona już seria Ziaja Liście Manuka. Żel z peelingiem sprawdza się dość dobrze, żelu myjącego jeszcze nie otwierałam, ale pasta wobec której miałam wielkie nadzieje się niestety nie sprawdziła. Opiszę swoją przygodę z tym produktem wkrótce. Jednak moja rada tu i teraz: ostrożnie z nią! Kupione w Naturze, akurat była promocja na tą linię.

 
 Żel pod prysznic Le Petit Marseillais, biała brzoskwinia i nektarynka - aaah wreszcie! Po kilku dobrych recenzjach ślinka mi ciekła z widok postów z tym żelem. Zdecydowałam się na ten zapach, ale gdybym mogła na pewno bym kupiła jeszcze kilka innych na wypróbowanie. Do tego żel Isana z Rossmann, zapach: masło shea i owoc pasji. Piękny zapach i jak zwykle super niska cena!


Z Rossmann jeszcze upolowałam: 

- Drogocenny olejek arganowy Bielenda do ciała, włosów i twarzy na promocji za około 12 zł. Do tego jeszcze był rabat na całe zakupy 10%. 
- Pianka do golenia Isana, również bardzo tani produkt, teraz nie pamiętam ile za niego zapłaciłam tak naprawdę. Próbowałam już, niesamowity zapach!

A w SuperPharm jak zwykle mój ulubiony peeling do ciała z Joanna. Tym razem czarna porzeczka.


Zapas ulubionych płatków oczyszczających nos. Z rozpędu wziełam opakowanie czerwone, zapomniałam już kiedyś miałam niebieskie. Ta czerwona wersja mam wrażenie, że trochę śmierdzi. Aczkolwiek oczyszcza równie dobrze więc na razie nie będę narzekać ;-)








Wreszcie udało mi sie upolować na promocji peeling antycellulitowy z Lirene. Uwielbiam go! Oczywiście cellulitu nie pozbędziemy się tylko dzięki peelingowi, ale naprawdę widziałam efekty. Kiedyś się też o nim rozpiszę.


 




Dwa ulubione płyny micelarne. Teraz miałam okazję dostać ten z Biedronki więc nie muszę stosować tego z L'oreal lub szukać Garnier.  BeBeauty doskonale radzi sobie z demakijażem oczu, Bioderma z oczyszczaniem z podkładu / pudru.



Żel do mycia twarzy Vichy, który upolowałam w SuperPharm tylko za 34.99 zł! Jest to wersja mniejsza, 200ml aczkolwiek jest to produkt bardzo wydajny więc w zupełności mnie to zaspokoiło. Zaraz obok, odkrycie roku - żeli z oliwką Lirene - wziełam już z nim kilka pryszniców i jestem po prostu oczarowana! Więcej szczegółów wkrótce ;-) Cena ok. 9 zł w SuperPharm



Perfumy Euphoria Blossom Calvin Klein, 100 ml. To jedyny zakup nie-polski. Miałam okazję wypatrzyć te perfumy na lotnisku w Dublinie, kiedy to opłakiwałam brak sklepu Victoria's Secret w moim terminalu. Chodziłam smutna po wszystkich duty free shops i naglę widzę 100 ml Euphoria za ... 47 euro! Taniej już być nie mogło. Zadowolona, zapomniałam, że sklep VS jest na innym terminalu, nie miało to już znaczenia :-) 





Masło do ciała, wanilia + pistacja, Bielenda. Póki co miłe zaskoczenie, zobaczymy czy się sprawdzi na dłuższą metę. Jestem fanem maseł TBS więc nie wiem czy ten będzie w stanie sprostać. Wiem jedno, zapach jest piękny!  


Dwa lakiery Essence, Colour&Go. Jeden brokatowy, a drugi to różowo-kremowy. Niestety nie widzę na nich żadnych numerków. Dostałam również lakier od koleżanki, Avon Gel Finish - pierwsze wrażenia są super. Dla ciekawych - widać go na moim kciuku na zdjęciu z masłem Bielendy ;-) Ostatnia lakierowa zdobycz to Wibo - celebrity nails. Cóż, chyba jestem ślepa bo na żadnym z nich nie widzę nazwy koloru lub numeru odcienia  -.-



Świetny tusz do rzęs Lovely za nie całe 10 zł w Rossmanie - tego produktu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Teraz naszła mnie refleksja, że mogłam wziąć dwa. Od przybytku głowa nie boli, a co! Do kompletu wybrałam odżywkę do rzęs Eveline, SOS Lash Booster. Tania, znaleziona w Hebe za około 11 zł.

A na sam koniec mój KWC jeżeli chodzi o podkłady. Setne opakowanie Lirene City Matt, odcień naturalny. Akurat nie było na niego promocji, ale wart jest każdej ceny!
Wybaczcie upapraną zakrętkę, nie miałam czasu na oczyszczanie kosmetyków przed sesją. Teraz widzę, że był to błąd jednak ;-)

 
Uff, przebrnęłam przez wszystkie zdobycze. Już mogę stwierdzić, że brakuje mi dostępu do naszych polski drogerii. Mama obiecała wysłać bożonarodzeniowe przysmaki więc na pewno poproszę ją o wrzucenie kilku drobiazgów z Biedronki i Rossmann.

Życzę Wam miłego weekendu kochani!

Monia xx

#5. Pierwszy projekt denko.

Kochane i kochani,

Dzisiaj na blogu pierwsza akcja pod tytułem 'denko'. Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytałam Wasze posty dotyczące zużytych kosmetyków. Na pewno u mnie będzie taki wpis rzadziej niż co miesiąc. Niestety moje 'wykańczanie' kosmetyków nie idzie mi tak szybko jak ich kupowanie. Dzisiaj jednak z wielką dumą prezentuję moje pustaki.




Więc jedziemy od początku!


1. Szampon do włosów cienkich Pantene Aqua Light - Zdecydowanie mój ulubiony szampon Pantene. Włosy są zawsze po nim miękkie w dotyku i dobrze oczyszczone. Miałam już kilka butelek i zawsze byłam zadowolona. Cena w UK też jest bardzo zachęcająca (można je dostać w tak zwanych 'funciakach' za dokładnie 1 funta) Najważniejsze dla mnie, że nie obciąża włosów i ma delikatny zapach. Teraz testuję szampon dodający objętości z L'oreal. Zobaczymy jak się sprawdzi. KUPIĘ PONOWNIE

2. Pianka do włosów VO5 - Lubię tą firmę, niestety z tego co się orientuję nie jest dostępna w Polsce. Cenię ich odżywki do włosów. Ta pianka jednak nie zachwyciła. Dostałam ją od dawnej współlokatorki gdy się wyprowadzała, więc nie wiem ile za nią zapłaciła. Pianka sklejała włosy, starałam się aplikować jej jak najmniej, wtedy jakoś jeszcze włosy wyglądały w miarę dobrze. Znam dużo lepsze. NIE KUPIĘ PONOWNIE

3. Szampon do włosów Schwarzkopf, Gliss dodający objętości - w opisie wyczytałam, że zawiera liquid sea-collagen (płynny morski kolagen...?) Również ten szampon znajduje zastosowanie przy moich cienkich i zniszczonych włosach. Tak samo jak Pantene Aqua Light nie obciąża włosów i pozostawia je miękkie i świeże po umyciu.Cena i miejsce zakupu również to samo :-) Wiele objętości to on jednak nie dodaje. KUPIĘ PONOWNIE


 4. Odżywka do włosów Pantene ProV (gęste i mocne) - Nic wiele jednak nie dała, oczywiście obietnice producenta nigdy się nie spełniły. Nie oczekuję jednak tego po zwykłej odżywce z drogerii. Ładny zapach oraz cena przyciagają i nie żałuję, że wypróbowałam. Jednak to dla mnie trochę za mało. NIE KUPIĘ PONOWNIE

5. Płyn micelarny L'oreal. Rozpisywałam się o nim w poście o ulubieńcach lata. Zainteresowanych odsyłam tutaj. Do tej krótkiej recenzji mogę jeszcze dodać minusa. Nie jest wydajny niestety. Skończyłam go bardzo szybko, zawsze wylewało mi się go za dużo ;( Po wakacjach w Polsce mam zapas płynów micelarnych, a kiedy będę kupować takowy w UK na pewno będę chciała wypróbować ten z Garniera jak że ma dobre recenzje. Także póki co NIE KUPIĘ PONOWNIE

6. Antyperpirant do ciała Nivea Invisible - zdecydowanie mój ulubiony z gamy dezodorantów Nivei. Kocham ten zapach, dobrze chroni przed przykrymi zapachami i nie plami ubrań. Mogę zdecydowanie każdemu polecić. Zawsze do niego wracam. KUPIĘ PONOWNIE


7. Perfumowany dezodorant do ciała Impulse Vanilla Kisses - słodki waniliowy zapach, który był dobry w wakacje. Później bardzo mnie męczył. Fajne, małe i zgrabne opakowanie które zawsze zmieści się w torebce. Nie jest to bardzo trwały zapach, ale za tą cenę (0.99 funta) można się 'psikać' kilka razy w ciągu dnia. Na pewno nie jest to mój ulubiony zapach firmy Impulse. Chcę jeszcze wypróbować inne (a jest ich cała masa) aczkolwiek tego raczej już NIE KUPIĘ PONOWNIE.


8. Bonjours tusz do rzęs Beauty'full Volume - Na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona, po pierwszym dniu chciałam go wyrzucić do kosza. Na szczęście nauczyłam się malować rzęsy tą szczoteczką po kilku dniach i efekty były super. Nie kruszył się, nie było efektu pandy pod koniec dnia. Doskonale rozdzielał rzęsy, nie sklejał. Kupiłam go na promocji w ubiegłoroczne święta Bożego Narodzenia i wydałam około 35 zł. Warto! Mam do wykończenia teraz trzy tusze więc w najbliższej przyszłości nie myślę o nim ale kiedyś na pewno KUPIĘ PONOWNIE.

9. Serum do rzęs Regenerum - pewnie zastanawiacie się co to za śmieszny kikutek koło tuszu do rzęs. Otóż jest to połowa odżywki do rzęs Regenerum. Rozwaliła się niestety na pół. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczeć drugą połowę (tak żeby miało to sens)

 
Cóż.. Nie zauważyłam efektu żadnego. Nie znam ceny jako, że jest to prezent od mamy. Ta część którą wyrzucam była bielutka, po jakimś czasie strasznie zszarzała. Może nakładałam ją na rzęsy na ktorych były jakieś resztki tuszu? Ciężko stwierdzić jako, że zawsze staram się dobrze oczyścić twarz na noc. W każdym razie zostawiam sobię tą drugą część z pędzelkiem jako że zaczełam ją stosować do brwi. Zobaczymy czy przyniesie efekty. Plusem tego serum jest na pewno wydajność. Po 6ściu miesiącach stosowania została połowa. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


 Kilka próbek otrzymanych w SuperPharm oraz mojej osiedlowej aptece. Zainteresował mnie krem Vichy IdealiaPro mimo, że na wizażu zbiera kiepskie recenzje. Aczkolwiek po użyciu takich małych probek nigdy nie można w pełni ocenić produktu więc nie jestem przekonana do kupna pełnowymiarowego produktu. Na zdjęciu jest też maseczka rozgrzewająca Garniera z którą jestem zaprzyjaźniona już od dłuższego czasu.

Miałyście okazje wypróbować jakieś produkty? 

Monia xx