#16. Moja codzienna pielęgnacja twarzy.




Zabierałam się za napisanie tego posta już od bardzo długiego czasu. Chciałam się z Wami podzielić przejściami z moja problematyczna mieszano-tłustą cera i jak udało mi się ją doprowadzić do normalnego stanu po długim czasie. Zapraszam do lektury ;-)

Tło historii: Od kilkunastu dobrych lat moja cera była tłusta, ze skłonnością do rożnego rodzaju niespodzianek, typu pryszcze, zaskórniki, wągry, powiększone pory. Jako nastolatka bardzo ja przesuszałam (toniki, zele z alkoholem) i chyba to był mój największy błąd życia. Teraz przestrzegam przed tym moja siostrę, która jest dużo młodszą ode mnie i dopiero teraz wchodzi w fazę tych problemów. Na szczęście udało mi się przekonać mamę, ze lepiej jest zainwestować w apteczne produkty dla niej w tym wieku żeby później nie męczyła sie jak ja. Tak wiec moja przesuszona przez lata cera próbowała się zregenerować samoistnym przetłuszczeniem i jeden problem zastąpił drugi. Tym samym w wieku 23-25 lat (teraz mam 25) wciąż miałam wypryski na brodzie i czole i walczyłam z tym bardzo długo. Moja skóra cały czas świeciła się niemiłosiernie, nawet 30 min po aplikacji matującego pudru.

Kupowałam same drogeryjne kosmetyki takie jak: Nivea, Garnier itp i katowałam nimi moja buzie ślepo wierząc w reklamy i zapewnienia o nieskazitelnej cerze po ich stosowaniu. Nic takiego nie nastąpiło.

Wzięłam się za siebie i zaczęłam namiętnie czytać blogi, artykuły i historie innych dziewczyn, które miały podobne problemy. Zebrałam wszystko w jedna całość i muszę stwierdzić, ze chyba wreszcie udało mi się osiągnąć optymalny plan pielęgnacyjny, który przynosi dobre efekty!




- Zero ręczników w okolicach buzi! - wiadomo, ze ręcznika nie pierzemy codziennie. Cały czas na nim składają się bakterie, a ja miałam nawyk wycierania twarzy ręcznikiem zaraz po kąpieli, myciu zębów itp itd. Od jakiegoś czasu mam zawsze w łazience i pokoju papierowe ręczniki kuchenne i wycieram twarz tylko nimi. Kiedy się niespodziewanie skończą, sięgam po waciki do demakijażu. Naprawdę to robi różnice.

- Nowa dieta - to jest dość ciężki do opisania proces. Chęć wprowadzenia nowego menu nie wynikła w żadnym wypadku ze względu na pielęgnacje twarzy. Postanowiłam schudnąć 10 kg i zaczęłam jeść zdrowiej odsuwając na bok wszystkie słodycze, przetworzone produkty i innego typu puste kalorie. Owszem, straciłam już 8 kg, ale oprócz tego zauważyłam jak bardzo moja cera się poprawiła! Wciąż jem smażone mięso co prawda (ponoć źle działa na cerę) ale chyba odłożenie sztucznego jedzenia i słodyczy dobrze na nią wpłynęło.

- Częsta zmiana poszewki na poduszki - do tej pory nie zdawałam sobie sprawy ile kurzu osiada na moich poduszkach w pokoju. Razem z innymi bakteriami to wszystko wchłania się w naszą skórę podczas snu kiedy to przytulamy się do tej poduszki. Teraz kupiłam kilka zapasowych poszewek w Primarku i zmieniam jak tylko często się da (przynajmniej dwa razy w tygodniu)


Jak już wcześniej pisałam odstawiłam drogeryjne kremy, żele do twarzy oraz peelingi mechaniczne. Podstawą mojej pielęgnacji są teraz dwa produkty:




- Żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy Vichy Normaderm (który zawiera wodę termalną z Vichy) Produkt ten doskonale oczyszcza skórę z wszelkiego sebum, przy okazji w ogóle jej nie wysuszając (nie zawiera mydła i jest hypoalergiczny). Po umyciu twarzy czujemy przyjemną świeżość oraz komfort. Ma delikatny, ledwo wyczuwalny zapach. Stosuję rano i wieczorem. Pompka zaprojektowana jest w taki sposób, że łatwo wydobyć żel pod koniec. Produkt jest szeroko dostępny w Polsce w większości aptek czy w SuperPharm. Cena ok. 35 zł. Bardzo wydajny, swój stosuję od października i wciąż jest coś na dnie.


- Kojący krem nawilżający do twarzy La Roche-Posay - polecony przez farmaceutkę. Polubiłam się z nim już od pierwszego zastosowania. Jednak to dopiero teraz (po skończeniu trzeciego opakowania) mogę spokojnie polecić go każdemu, który ma podobne problemy z cerą. Skład kremu został zaprojektowany właśnie z myślą o cerze trądzikowej przesuszonej różnego rodzaju zabiegami. Lekka konstystencja, szybko się wchłania i faktycznie po kilku miesiącach mój trądzik zredukował się diametralnie. Używam teraz tego kremu na noc i pod makijaż. Nie zapycha. Owszem, u mnie powoduje lekkie świecenie skóry podczas dnia, ale i tak jest to dużo lżejsze niż kiedyś (nie polecam osobom, które marzą o typowo matowej twarzy przez 12h) Jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina kremu żeby go rozprowadzić po całej twarzy.


Oczywiście stosuję jeszcze płyn micelarny oraz inne produkty, jednak tez dwa powyższe myślę, że graja najważniejszą rolę w mojej kosmetycznej rutynie teraz. 

Muszę również wspomnieć o niesamowitej kuracji od Biodermy, Matricium, która zrobiła kilka miesięcy temu bardzo dobry 'podkład' pod te wszystkie twarzowe zmiany, co w efekcie końcowym doprowadziło moją cerę do ładu i składu. Wygrałam w rozdaniu zestaw startowy (5 kapsułek) i muszę przyznać, że już po 5ciu dniach można dostrzec pierwsze efekty. Jako, że nie miałam jeszcze całej kuracji, nie będę pisała nic osobnego na temat tego medycznego wyrobu, więc odsyłam do bloga Magdy, u której wygrałam ten właśnie zestaw (tam możecie znaleźć obszerną i wyczerpująca recenzje) - kiedy będę miałam dostęp i około 200 PLN na zbyciu, na pewno zainwestuję w całą, 30-dniową kurację.

Jakie są Wasze przejścia z pielęgnacją skóry twarzy? Macie może więcej rad, które myślicie, że mogą mi pomóc?

Pozdrawiam!



8 komentarzy:

  1. Używałam w sumie 3opak. Effaclar H i na razie zaprzestałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłaś zadowolona? ja póki co nie myślę o zmianie :)

      Usuń
  2. Fajnie, ze znalazlas swoich sprzymierzencow. Ja w sumie nigdy nie mialam wiekszych problemow z cera. Z recznikiem takze mam taki nawyk i chyba czas zaprzestac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego Ewa, naprawdę. Nie dość, że nie masz kłopotów z cerą to jeszcze cudne włosy - żyć nie umierać :D

      Usuń
  3. Mnie generalnie- a 2 z przodu nam juz dawno za sobą wciaz pojawiają sie niespodzianki na twarzy. Tez jako nastolatka katowałam twarz afronisem;) teraz - chętnie używam biodermy, hydrolatu różanego, lubię tez vichy. Ostatnio skusilam sie na zastosowanie olejku odmladzajacego hinduskiego - katastrofa. Pryszcze jak u nastolatki. Podobny efekt uzyskałam po ziemi wulkanicznej - gdzies to na blogu opisywałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukam u Ciebie więcej informacji na temat ziemi wulkanicznej na pewno - nie chcę zaprzestawać na tym co teraz. Trzeba odkrywać nowe rzeczy. Aczkolwiek pewnie od tego olejku hinduskiego będę się trzymać z daleka :)

      Usuń
  4. Zmienianie poszewki od poduszki to bardzo istotna rzeczw tym temacie- ostatnio też się o tym przekonałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że tak późno na to wpadłam :)

      Usuń