#15. Drugi projekt denko.

Wracam po dłuższej nieobecności. Święta i Nowy Rok pochłonął mój cały wolny czas. Do tego oczywiście muszę dodać pracę i obowiązki więc o blogowaniu mogłam zapomnieć. Teraz wracam z mega wielkim (przynajmniej jak dla mnie) denkiem z ostatnich 3 miesięcy. Nazbierało się tego troszkę i jestem dumna, że wreszcie zaczęłam zużywać zapasy, a nie tylko kupować. Jest jakiś postęp! Jestem świadoma, że jakość zdjęć jest tragiczna, wybaczcie.

Zanim przejdę do sedna sprawy, chciałam bardzo serdecznie podziękować Kasi z juststayclassy za cudowny szablon i cierpliwość. Dużo osób od raz zauważyło różnicę Kochana!




A teraz jedziemy z koksem. Na pierwszy rzut idą produkty do włosów.  





1. Pianka do włosów L'oreal Paris Elvive - używam tylko i wyłącznie w celu zwiększenia objętości moich cienkich włosów. Dość dobrze sobie z tym ten produkt radzi. Jestem w połowie kolejnego opakowania. KUPIĘ PONOWNIE

2. Suchy szampon Herbal Essences - pisałam o nim a propos ulubieńców lata. Niestety w połownie opakowania zepsuł się dozownik i za nic nie potrafiłam go naprawić. Cóż, połowa produktu poszła do kosza. Ostatecznie postanowiłam się przeprosić z Batiste, a tego póki co NIE KUPIĘ PONOWNIE

3. Odżywka do włosów przeciw rozdwajającym się końcówką z drogerii Boots, jedwab z red berry (czerwona porzeczka?) - bubel jakich mało. Jedynym plusem była niska cena za 400 ml (ok. funta) jednak to mnie już nigdy nie zachęci do tego produktu. Okropnie lejąca się konsystencja i dość dziwny zapach. Bardzo ciężko było ją nałożyć na włosy. Wcale tam nie wyczuwam żadnych berries. Zużyłam tak szybko jak tylko mogłam żeby pozbyć się tego z łazienki. Efekt oczywiście żaden. NIE KUPIĘ PONOWNIE

4. Szampon Timotei Pure do włosów normalnych / przetłuszczających się - jeden z moich ulubionych drogeryjnych szamponów. Zazwyczaj kupuję go w tzw funciakach więc nie wydaję więcej niż £1. Doskonale oczyszcza włosy po jednym myciu (jako, że nigdy rano nie mam czasu na więcej) zostawia je świeże i lekkie. Zero silikonów i parabenów w składzie, chociaż dociekliwi pewnie doczepili by się do czego innego studiując dokładnie opakowanie. Nie mniej jednak, dla mnie super i na pewno jeszcze nie raz KUPIĘ PONOWNIE.

5. Odżywka dodająca objętości Schwarzkopf Gliss - również często kupowana w funciaku. Co prawda objętości włosom dużo nie dodaje, ale lubię ją za zapach i fakt, że moje włosy są po niej miękkie i puszyste. Właściwie tego od odżywek drogeryjnych oczekuję, objętości ma mi dodawać pianka do włosów, zwykła odzywka sobie na pewno z tym nie poradzi. KUPIĘ PONOWNIE

6. Odżywka Pantene Pro V / moc i nawilżenie - jeżeli mam być szczera to mam o niej identyczną opinię jak o produkcie powyżej. Nic szczególnego, ale w jakiś sposób dba o włosy. Próbowałam już produkty Aussie za większe pieniądze i wg mnie są gorsze niż dwie powyższe pozycje. KUPIĘ PONOWNIE

7. Szampon Schwarzkopf Essence Ultime dodający objętości - w drogeriach w UK promowany jako jeden z tych 'profesjonalnych' szamponów do włosów. Czaiłam się na niego bardzo długo, zwłaszcza że współlokatorki często o nim mówią. Niestety nic w nim fajnego nie znalazłam, nawet sztuczny zapach mnie drażnił więc byłam tylko zadowolona, że udało mi się go upolować w Boot'sie za pół ceny. Normalna cena to ok. £5 co jest według mnie dużą przesadą. NIE KUPIĘ PONOWNIE



8. Odżywka L'oreal Elvive Fibrology - duża butla kupiona w Boots na promocji za jakieś £1.80. Muszę przyznać, że akurat tutaj doznałam wrażenia lekko uniesionych włosów. Bardzo ciekawy produkt. Nie jestem w stanie określić zapachu, przy każdym użyciu się głęboko nad tym zastanawiałam, ale dalej nie wymyśliłam nic do czego mogę go porównać. Dziwny, ale miły dla nozdrzy.

9. Szapomon Joanna, Naturia z brzozą i łopianem do włosów przetłuszczających się - dorwany za jakieś grosze w polskim sklepie podczas świątecznej bieganiny. Przyznaję, że bardzo dobrze oczyszcza włosy, ale niestety plącze je niemiłosiernie. Jako, że dostajemy tylko 200 ml produktu (jestem przyzwyczajona do 250 ml jednak) to miałam wrażenie, że bardzo szybko się skończył. Raczej NIE KUPIĘ PONOWNIE, ale chętnie spróbuję inne rodzaje.



10. Mydło do rąk Dove wanilia i mało shea - uwielbiam ten zapach! Jest słodko-obłędny :) Utrzymuje się długo na dłoniach, zauważyłam również lekkie nawilżenie co mnie zaskakuje za każdym razem kiedy go używam. Polecam każdemu i zdecydowanie KUPIĘ PONOWNIE.

11. Mydło do rąk Johnson's Baby - ledwo wyczuwalny, lekki zapach. Przyjemny do codziennego stosowania, jednak nie wyróżnia się niczym. Niska cena, kupiny za ok. 1 funta więc nie ma tragedii. Na rynku jest cała gama innych mydeł do wypróbowanie więc póki co wiem, że w najbliższej przyszłości NIE KUPIĘ PONOWNIE.

12. Żel do higieny intymnej z Superdrug z ekstraktem z rumianku i aloesem - znam lepsze produkty przeznaczone do pielęgnacji intymnej, po ten zawsze sięgam kiedy nic innego nie jest 'na promocji' jako że ten produkt jest bardzo tani. Do tego często w Superdrug można trafić na promocje typu kup jeden, weź drugi 50% taniej. Ten akurat spełnia swoją rolę co prawda, nie podrażnia, łagodzi ale zapach jest jak dla mnie dziwny. Ogólnie skłaniam się ku kremowym produktom. Sumując wszystko, pewnie kiedyś do niego wrócę, ale póki co to NIE KUPIĘ PONOWNIE.

13. Kremowy płyn do higieny intymnej Ziaja (z kwasem mlekowym) - bardzo się polubiłam z tym produktem. Tak jak wspomniałam wcześniej, lubię kremowe konsystencji w produktach przeznaczonych do pielęgnacji miejsc intymnych. Konsystencja była tylko zbyt lejąca się przez co skończyłam produkt bardzo szybko. Poza tym kupiłam go w jednym z tutejszych polskich sklepów i przepłaciłam zdecydowanie za takie małe opakowanie (ok. £3.15) kiedy znajdę w Polsce na promocji to na pewno KUPIĘ PONOWNIE.




14. Krem do stóp Soap&Glory - o produkcie pisałam już w poście tutaj, chętnych odsyłam właśnie do tego linka. Jestem wielkim fanem tej marki, głównie przez piękny zapach i skład. KUPIĘ PONOWNIE.

15. Masło do ciała Soap&Glory - odnosząc się do punktu 14 - ahh ten zapach! Mogłabym się smarować tym masłem 24 godziny na dobę i wiem, że nigdy bym nie miała go dość! Nie nawilża aż tak dobrze jak produkty z TBS, ale też nie ma tragedii. Uwielbiam się nim nasmarować zaraz po kąpieli. Póki co mam zapas całych różnych 4 maseł do ciała więc nie planuję zakupu kolejnego, ale kiedy już wszystko zużyję to na pewno powrócę i KUPIĘ PONOWNIE.

16. Waniliowe masło do ciała The Body Shop - prawie wszystkie masła z TBS jakie miałam sprawdzały się w 100% Z tym nie było inaczej. Cudowny zapach wanilii pozostawał na ciele przez bardzo długi czas. Mam kolejne dwa masła TBS w zapasie więc póki co nie planuję go kupić, ale podobnie jak z poprzednikiem, kiedy będzie potrzeba to na pewno KUPIĘ PONOWNIE.


17. Żel + oliwka pod prysznic Lirene - produkt opisywałam dokładnie w osobnym poście tutaj. Wybieram się do Polski już za dwa tygodnie i nie mogę się doczekać aż kupię sobie więcej tego produktu w innych wariantach zapachowych - cudeńko. KUPIĘ PONOWNIE.

18. Krem pod prysznic Nivea z mleczkiem migdałowym i zapachem płatków białej róży - ladies and gentleman - to jest mój zdecydowany KWC od kilku dobrych lat. Nie wyobrażam sobie dnia, że kiedyś firma ogłosi koniec produkcji tego kremu. Zapach mnie zawsze powala na łopatki, cudowna kremowa (jak nazwa mówi oczywiście) konsystencja umilają mi prysznice jak nigdy. Zazwyczaj staram się mieć w domu zapas, żeby nigdy nie brakło. Oczywiście KUPIĘ PONOWNIE.

19. Nivea, również krem pod prysznic. Zapach oryginalnego kremu Nivea. Skusiłam się na niego jako fanka tego typu produktów, plus stwierdziłam, że może przywołać wspomnienia zapachem, czasy kiedy to krem Nivea był dobry na wszystko. Niestety akurat ten krem pod prysznic mnie rozczarował. Zapach zupełnie nie podszedł i jak dla mnie bardzo ciężko się rozprowadzał na ciele. Żadnego nawilżenia. NIE KUPIĘ PONOWNIE na pewno.

20. Cussons, Imperial Leather, perfumowany żel pod prysznic - faktycznie ładny i przyjemny zapach, ale tylko na początek stosowania. Później woń śliwki i fiołka zaczął mi wychodzić bokiem i zużyłam szybko produkt jako mydło do rąk. NIE KUPIĘ PONOWNIE

21. Żel pod prysznic Le Petit Marseiliais o zapachu białej brzoskwini i nektarynki - Oh, jak ja długo czekałam na wypróbowanie tego produktu! Blogosfera huczała od opinii na temat nowej firmy na rynku, a ja nie miała okazji zakupu przez dłuższy czas. Teraz wiem, że nie straciłam nic. Zapach w Rossmanie wydawal mi się cudowny, ale jak tylko przeniosłam się do łazienki to na ciele wyczuwałam tylko coś sztucznego i chemicznego. Do tego dodam, że nie był w ogóle wydajny. Skonczył sie bardzo szybko. Wiem, że dam szansę innym zapachom jak będę w PL, ale tego zdecydowanie NIE KUPIĘ PONOWNIE.




22. Antyperspirant Nivea Invisible - mój kolejny KWC - doskonale chroni przed potem i nie zostawia białych śladów. Uwielbiam również za zapach. Nic dodać, nic ująć. Oczywiście KUPIĘ PONOWNIE.

23. Antyperspirant Nivea Powder Touch - na pewno nie takk dobry jak poprzednik. W moim przypadku nie radził sobie z potem aż tak bardzo. Zapach tez średni. Mam jeszcze jakieś jedno opakowanie w zapasach, ale później na pewno NIE KUPIĘ PONOWNIE.

24. Antyperspirant Dove Invisible Dry - paskudny zapach, męczyłam się z tym produktem dość długo bo ma aż 250 ml. Nie był zły jeżeli chodzi o walkę z nieprzyjemnym zapachem potu, ale dla mnie to zupełnie nie trafiony zakup. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

25. Antyperspirant Garnier Invisible - polecony przez koleżankę. Zapach mi podszedł tylko później nieco męczył. Radzi sobie ze swoim zadaniem. Może pomyślę w przyszłości i nad kolejnym zakupem, chociaż nie jestem fanem dezodorantów Garniera. Nie potrafię się zdecydować.



Nie będę się rozpisywać o kosmetykach do pielęgnacji twarzy bardzo bo planuję osobna notkę na ten tamat. Ostatnio wracam do tych samych produktów, więc nic mi nie umknie na pewno.

26. Płyn micelarny Be Beauty z Biedronki - tego produktu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Setna butelka zużyta i kolejną KUPIĘ PONOWNIE.

27. Peeling gruboziarnisty z Lirene - poświęciłam mu osobny post tutaj. Od jakiegoś czasu zrezygnowałam z gruboziarnistych peelingów więc na razie NIE KUPIĘ PONOWNIE.

28. Płyn micelarny Bioderma Sebium H20 do cery mieszanej i tłustej - bardzo dobry produkt, zdecydowanie warty swojej ceny. Bardzo się ucieszyłam kiedy wreszcie osiedlowa apteka w Belfaście zaczęła sprzedawać tą właśnie markę (trochę mają wysokie ceny, nawet jak na Biodermę dlatego jednak czekam zzakupem na przyjazd do PL, ale dobrze wiedzieć, że już nie muszę być zalezna od pobytu w kraju żeby dostać ten płyn) - na pewno KUPIĘ PONOWNIE.

29. Pianka do twarzy No 7 - rowież pisałam o tym produkcie w osobnej notce, więc odsyłam tutaj. KUPIĘ PONOWNIE.

30. Krem do twarzy La Roche-Posay Effaclar H, przeznaczony do cery tłustej osłabionej przez presuszające zabiegi pielęgnacyjne - trafiłam w 10 tym kremem. W jesieni nie mogłam dojść do ładu i składu ze swoją twarzą. Było bardzo źle i nie miałam pojęcia jak ją uratować. Kiedyś natknęłam się w aptece na ten produkt i dzisiaj kończę już trzecie opakowanie. Na pewno się o nim rozpiszę w przyszłości bo jest jak najbardziej warty uwagi.



31 i 36. Płatki z Superdrug - uwielbiam je, nie rozwarstwiają się, są tanie i łatwo je wydobyć z woreczka. Nie wymagam nic więcej od płatków kosmetycznych. Teraz odkryłam podobne z Lidla (jeszcze tańsze nawet) więc pewnie przerzucę się na nie, ale mimo wszystko, gdy zajdzie potrzeba to akurat te KUPIĘ PONOWNIE.

32. Dezodorant do higieny intymnej z Superdrug - nie byłam zachwycona zapachem, który zresztą wcale się nie utrzymywał i nie zapewniał ochrony tak jak obiecał producent na opakowaniu. Tani, ale NIE KUPIĘ PONOWNIE.

33. Zmywacz do paznokci z Superdrug - ma aceton, doskonale radzi sobie ze zmywaniem lakierów, nawet piaskowych. Wypróbowałam różnych zmywaczy, ale ten jest dla mnie zdecydowanie najlepszy teraz. Wydajny i tani. KUPIĘ PONOWNIE.

34. Kapsułki Bioderma Matricium - zestaw pięciu kapsułek, próbka - moja pierwsza wygrana w rozdaniu. Magda, u której wygrałam ten zestaw napisała nieziemski i ciekawy post o tym produkcie więc odsyłam Was do tego linka. Wiem jedno, widziałam dużą poprawę tylko po 5 kapsułkach. Jestem bardzo zaintrygowana i chciałabym sobie kupić cały zestaw. Wiem, ze jest to dość duży wydatek, ale dlatego, że widziałam wielką poprawę u mnie po 5ciu dniach, wierzę, że całe opakowanie może mi naprawdę pomóc. Będę wypatrywać w Polsce.

35. Patyczki z Boots - tanie. Nic dodać nic ująć, czynią swoją powinność. KUPIĘ PONOWNIE.


37. Krem BB, Garnier, odcień Light - bardzo podoba mi się idea kremów BB. Lekka formuła kryjąca, nie zapychająca jak zwykłe podkłady. Niestety to chyba nie jest pomysł na moja skórę. Osobiście żeby czuć się komfortowo potrzebuję większego krycia niż krem Garniera. Kolor kremu też mi nie podszedł, musiałam go mieszać z innym niedobranym podkładem później żeby uzyskać idealny kolor. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

38. Podkład Lirene City Matt - KWC od dawien dawna. Nie stosuje go cały czas jako, że lubię też inne podkłady, ale zawsze do niego wracam. Mam teraz mały zapas więc nie będę musiała go szukać w PL. Dla mnie ideał. Jak skończę zapasy to na pewno KUPIĘ PONOWNIE.


Trzy próbki kremów po 0zużyciu których nie mam pojęcia czy są dobre czy nie.Wyrzuciłam również dwa lakiery do paznokci, które dawny zaschły (Collection 2000 i Miss Sporty)


11 wosków Yankee Candle. Te które podkreśliłam to są zapachy, na które na pewno się skuszę w przyszłości :-)

Vanilla Cupcake, Berrylicious, Christmas Memories, Cranberry Ice, Wild Fig, Garden Sweet Pea, Angel's Wings, Lake Sunset, Fireside Treats, Mandarian Cranberry, Sweet Apple.

Serdecznie pozdrawiam wytrwałych,którzy doczytali ten post do końca. Nie pokazałam żadnych maseczek, które wykończyłam ostatnio, ale to tylko dlatego, że planuję o nich osobny post. 

 Czy mieliście okazję próbować któryś z powyższych produktów? Podzielcie się opinią!

Życzę Wam  udanego niedzielnego wieczoru i całuję!

11 komentarzy:

  1. Wow dużo tego :)) Znam kilka kosmetyków z tego denka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem pokaźne denko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogrom ;) mam ta Intimę od Ziaji Dove i garniera miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ladnie Ci poszlo, gratuluje zuzyc :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, ja też bym chciała wreszcie wprowadzić akcję denko w życie... ale nie potrafię się zmobilizować:( Wciąż coś dokupuje.
    Z przyjemnością dołączam do obserwujących.

    OdpowiedzUsuń
  6. Duże denko :) Mydło Dove, żele Nivea i LPM oraz dezodoranty Dove bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo zużyć :) ale nie miałam okazji poznać żadnego z tych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie próżnowałaś przez ten czas :) Naprawdę dużo żużyć! Niewiele niestety miałam okazję spróbować, więc ciężko mi się odnieść. I u mnie Kasia nieco podrasowała szablon - ma nie tylko wielki talent, ale i dużo cierpliwości :)
    Ps. Dodaj do disqusa adres swojego bloga, bo znalezienie Cię nie było łatwe.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy post, dobry pomysl z tym co kupisz a co nie ;)

    OdpowiedzUsuń