#31. Wyniki rozdania


Kochane, czy wszystkie jesteście tak przejedzone jak ja? Poniższy obrazek znaleziony dzisiaj w sieci doskonale obrazuje moją sytuację :) 

Najgorsze jest to, że już za godzinę jedziemy znowu na obiadek do rodziny. Dobrej diety-cud na styczeń potrzebuję, HEELP!

Nie chcę już Was dłużej przetrzymywać bo i tak wyniki podaję z lekkim opóźnieniem za które z góry przepraszam :) Dziękuję wszystkim za tak liczny udział!

Więc zwyciężczynią konkursu z MissBelfast (klik) jest szczęśliwy los numer: 185, czyli WŁOSOWELOVE. Kochana, serdecznie gratuluję i już skrobię do Ciebie maila :)

Życzę Wam udanej niedzieli i przy okazji wyborowego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku! :)


#30. Rozdanie u MissBelfast - Victoria's Secret, L'occitane, The Body Shop, Yankee Candle i inne

Hej Kochane!

Po tej nudzie na blogu i dwóch postach informacyjnych zamiast kosmetycznych, zapraszam Was na coś bardziej ekscytującego. Zbliżają się Święta i z tej właśnie okazji chciałam kogoś obdarować poniższym zestawem kosmetyków. Patrząc realistycznie to jest mało prawdopodobne żeby przesyłka doszła do kogoś przed Świętami, więc potraktujmy to jako Noworoczny prezent :-)

Mam dla Was rozdanie, w którym możecie zgarnąć produkty takich firm jak: Victoria's Secret, L'occitane, Balea, Douglas, The Body Shop, Yankee Candle i Eylure. Moim celem było przygotowanie zestawu, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Mam nadzieję, że jako tako mi się to udało oraz, że cały zestaw jest dla Was ciekawy.


Co dokładnie możecie zgarnąć w moim rozdaniu?

- Maseczka Beauty System z Douglas (Radiance Mask) - 25ml
- Wosk Yankee Candle (Frankincense)
-  Pakiet startowy z rzęsami Eylure zawierający aplikator, 'klej' i oprócz pary rzęs dodana jest dodatkowa, w celu spróbowania przed aplikacją. Szczególnie dobry zestaw dla osób, które dopiero zaczynają swoją zabawę z rzęsami.
- Żel pod prysznic Victoria's Secret z serii Secret Charm - 125 ml
- Krem do rąk L'occitane (Pivoine Flora) - 10 ml
- Szampon do włosów normalnych i suchych z The Body Shop (Rainforest Brilliance) - 60 ml 
- Maska do włosów farbowanych z L'occitane - 50 ml
- Maseczka do twarzy Balea (truskawkowa) - 2 x 8ml


Wszystkie produkty są nowe, kupione przeze mnie (MissBelfast)
Żeby wziąć udział w konkursie, należy obowiązkowo:
 1. Być publicznym obserwatorem bloga (1 los)
2. Zostawić zgłoszenie w komentarzu poniżej.
3. Podać swój adres e-mail.

Wreszcie ogarnęłam się z Top Komentatorami więc najaktywniejsze z Was dostają dodatkowy los :) Lista poniżej:

  
 Dodatkowe losy można dostać przez:

1. Dodanie baneru (z linkiem przekierowującym do postu z rozdaniem) na swoim blogu (+1 los)
2. Dodanie mnie do blogrolla (+2 losy)
3. Dodanie mojego profilu na Instagramie (kilk) (+2 losy)
4. Udostępnienie info na Facebooku / Instagramie (z linkiem przekierowującym) (+2 losy)

Uwaga! Jeżeli ktoś nie chce zostawiać swoich danych w komentarzu poniżej (nick na Insta, e-mail itp) to możecie również wysłać zgłoszenie do mnie przez e-mail (zakładka KONTAKT w górnej części bloga)
Wzór zgłoszenia, który proszę zostawić w komentarzu poniżej (lub wysłać e-mail):
- Obserwuję jako:
- e-mail:
- baner: TAK/NIE (link)
- blogroll: TAK/NIE (link)
- Instagram: TAK/NIE (nick)
- Top komentator: TAK/NIE

Rozdanie zamykam 20.12.2015 i wyniki zostaną ogłoszone do dwóch dni. Przesyłka na terenie całej Europy (na adres czekam do 4 dni po ogłoszeniu wyników). Jestem organizatorem i sponsorem rozdania.

POWODZENIA !

#29. Instagramowa rewolucja.


Hej!

Dzisiaj znowu krótki post informacyjny. 

Po prawej stronie mojego bloga możecie znaleźć link do mojego profilu na Instagramie. Chciałam tylko sprostować jedną rzecz jako, że mam dwa osobne konta na Insta i nie chcę żebyście sie pogubiły. Wiem, że kilka z Wam obserwuje mnie jako moniage, ale domyślam się, że możecie być rozczarowane ponieważ zostawiam tam mało zdjęć dotyczących tematyki bloga. Z biegiem czasu stał się dla mnie kontem prywatnym, a że domyślam się, że nie każda ma ochotę widzieć setnego selfie z moją przyjaciółką to postanowiłam założyć osobne konto. Możecie mnie znaleźć jako miss.belfast gdzie już nawet opublikowałam kilka zdjęć. 

Chciałam tylko dać znać i sprostować na wszelki wypadek. Oczywiście, nie obrażę się jak przestaniecie obserwować mojego prywatnego Insta, to już jest tylko i wyłącznie Wasza decyzja. 

Zostawiajcie swojego konta, chętnie będę Was obserwować. Co jak co ale facebook i instagram to są najszybsze metody komunikacji i już nie raz wysyłałam siostrę czy mamę do Rossmana lub innej drogerii ponieważ zobaczyłam przydatne info w social mediach. 

Pozdrawiam serdecznie Kochane :) 

#28. Krótka przerwa

Hej dziewczyny!

Chciałam Wam szybciutko dać znać, że chwilowa przerwa w blogowaniu spowodowana jest tylko i wyłącznie iście irlandzką pogodą. Nie mam szans zrobić ładnych zdjęć ostatnio, a próbuję już od prawie miesiąca. Nie mam nic w zapasie więc pozostało mi czekać na promienie słońca. Pracuję od 9 do 5 i kiedy wychodzę do pracy to jeszcze jest lekki mrok, a jak wracam do już egipskie ciemności. W ciągu dnia i tak nie jest cudownie, nawet w południe w weekendy jest wciąż szaro buro i ponuro. 

W każdym razie jak tylko nadarzy się okazja to przedstawię Wam moje ostatnie zakupy, przede wszystkim uwzględniając pierwsze zdobycze z L'occitane oraz kilka recenzji. 

Staram się czytać Wasze blogi na bieżąco, a ja wrócę na pewno szybko! 

Pozdrawiam,

Monia

PS. W ubiegłym tygodniu odwiedziłam Londyn i tam również pogoda nie rozpieszcza, na potwierdzenie wrzucam zdjęcie-dowód. Ta ponura pogoda wcale nie wynika z instagramowego filtru! :)

 

#27. Zakupy w DM 2015 (Niemcy)

Witajcie!

Od mojej wycieczki do Monachium minął już prawie miesiąc a ja dopiero teraz miałam czas żeby się zebrać i napisać o moich zdobyczach. Miałam szczęście ponieważ okazało się, że jedna drogeria DM znajduje się dosłownie 3 minuty od mojego hostelu więc zakupy miałam bardzo ułatwione. Niestety ta drogeria nie była bardzo dobrze wyposażona i brakowało asortymentu, szczególnie żeli pod prysznic Balea oraz odżywek do włosów tej samej marki. Nie miałam czasu gonić po innych oddziałach więc musiałam się zadowolić tym co mieli w sklepie w dzielnicy Harras. Nie udało mi się również zahaczyć o Rossmann'a, ale to sobie odbiję w czasie Bożego Narodzenia w Polsce. Zachowałam rachunek więc będę mogła Wam też przybliżyć ceny. Jesteście ciekawi co takiego postanowiłam przygarnąć z tej już osławionej w Polsce drogerii? Jeżeli tak to zapraszam na kolejną część mojego posta :)




#26. Zakupowa wishlista - Drogeria DM

W przyszłym tygodniu będę miała okazję po praz pierwszy osobiście odwiedzić osławioną już w blogosferze drogerię DM. Wybieramy się ze znajomymi świętować Oktoberfest do Monachium i już sprawdziłam na stronie sklepu, że całe miasto aż roi się od punktów DM co mnie niezmiernie ucieszyło. Na moją zgubę jeden jest zlokalizowany dosłownie 5 minut drogi od naszego hostelu. Jestem dobrze przygotowana póki co, dokupiłam do swojego lotu dodatkową walizkę (20kg) aczkolwiek z samymi zakupami przychodzę z pomocą do Was :-)

Największe rozeznanie mam w marce Balea. Dzięki uprzejmości koleżanek już miałam okazje korzystać z ich produktów do włosów jak i jednego żelu pod prysznic. Jak na produkty za €0.55/€0.65 spisują się rewelacyjnie. Chciałabym zaopatrzyć się w odżywki do włosów, które już miałam, ale również zakupić dodatkowych rzeczy jako, że nie będę miała na pewno szybko okazji żeby się osobiście wybrać do tego sklepu. Jeżeli przychodzą Wam do głowy jakieś hity, które możecie polecić w ciemno to każda sugestia jest bardzo mile widziana.

Na początek kilka już dawno upatrzonych rzeczy:

Wszystkie obrazy zapożyczone ze strony www.dm.de




#25. Zawartość ShinyBox'a Inspired by Charlize Mystery.

Hej!

Nigdy dotąd mnie nie interesował biznes z pudełkami typu GlossyBox czy ShinyBox. Zawsze uważałam, że jest to mocno naciągane, często są wysyłane proste rzeczy jak dezodorant, czy zwykłe mydło w kostce. Mimo wszystko, mam polubionego fanpejdża ShinyBox na facebooku więc doszła do mnie wiadomość o edycjach specjalnych, zainspirowanych przez znanych ludzi jak Ewa Chodakowska, Kasia Tusk czy bohaterka mojego boxa, Charlize Mystery (chociaż o niej przyznam szczerze nie słyszałam wcześniej) które były bardzo obiecujące i ciekawe. Bardzo chciałam dostać pudełko Kasi Tusk (ze względu na perfumy Mark Jacobs oraz peeling LoveMeGreen) ale zanim się zdecydowałam to niestety zostało wyprzedane. 

Na to pudełko zdecydowałam się przede wszystkim ze względu na krem BB Skin 79 oraz płyn micelarny Biodermy. Wartość tych dwóch produktów już przekraczała pieniądze jakie musiałam zapłacić za pudełko z przesyłką więc reszta produktów była dla mnie miłym bonusem. 

Za całość zapłaciłam 69,90 zł wraz z przesyłką (kurier) i paczka była u rodziców dwa dni po zamówieniu. Ja ją odebrałam dopiero nie dawno, ale już zdążyłam wypróbować kilka rzeczy.



 Całość prezentuje się następująco:
(oprócz jednego żelu do twarzy, który na czas sesji siedział zapomniany w łazience)




#24. Zakupy w Bath and Body Works


Witam Was bardzo serdecznie po jak zwykle dłuższej nieobecności. Tym razem bez dłuższych wstępów przejdę do sedna sprawy.


Już dawno kusiła mnie marka Bath & Body Works, zarówno na blogach, vlogach jak i u moich znajomych. Niestety w całym UK nie ma żadnego stacjonarnego sklepu a ceny na eBayu są kosmiczne. Byłam bardzo ciekawa zważywszy na to, że ceny w sklepie w Polsce są również bardzo wygórowane. Nie wiedziałam o co tyle szumu przy okazji żelu pod prysznic za 49 złotych (bez promocji) Całkiem niedawno znajoma z pracy wybierała się do Nowego Jorku i postanowiłam poprosić ją o małe zakupy. Wysłała mi wiadomość jak tylko weszła do sklepu już po przylocie, że trwa promocja 1+1 (kup jeden, weź drugi za darmo oraz kup 3 i weź 3 za darmo) Poprosiłam ją o żel pod prysznic Sweet Pea (plus mgiełka do ciała) i jakiekolwiek inne produkty, które będzie w stanie zmieścić w bagażu wracając do domu. Nie pytałam w ogóle o ceny bo wszystko przez różnicę czasową odbywało się przez sporadyczne wiadomości. Za cały zestaw, który widzicie powyżej (po przeliczeniu z dolarów) zapłaciłam jej... 12 funtów! Nie mogłam uwierzyć, że ceny w B&BW w USA są aż tak niskie. To znaczy, chodzi mi o to, że po przeliczeniu na złotówki wychodzi taniej niż w  stacjonarnym sklepie w Polsce. 

A co dokładnie do mnie przyleciało i jakie są moje pierwsze wrażenia już w skrócie poniżej:


Sweet Pea - Zdecydowałam się na żel (295ml) oraz mgiełkę do ciała (236ml) - oczywiście pierwsza reakcja to było wielkie zdziwienie dlaczego te pojemności są takie śmieszne i nierówne. Domyślam się, że to przez inne wartości amerykańskich pojemności (Oz itp) ale cieszy mnie to bo bałam się, że ten żel miał tylko 250 ml, ale okazało się że jest więcej. Mgiełki też jest dużo więcej niż się spodziewałam. Jedyne rozczarowanie przeżyłam kiedy zorientowałam się, że mgiełki z B&BW są w plastikowych opakowaniach. Zawsze miałam wrażenia na zdjęciach, że te butle są szklane. Pewnie to lepiej bo są lżejsze. Zapach Sweet Pea jest cudownym, słodkim i owocowym zapachem. W nucie zapachowej jest kombinacja (oprócz słodkiego groszku) gruszki, maliny, frezji oraz piżma. 

Żel pod prysznic zawiera masło Shea, witaminę E oraz aloes więc producent obiecuje gładką skórę oraz długo unoszący się zapach. Cena regularna w Stanach to $12.50. Nie mogłam się powstrzymać i pomimo wielkiego zapasu innych produktów do mycia ciała, otworzyłam od razu. Faktycznie skóra jest po nim miła w dotyku i kąpiel z nim to sama przyjemność. Zostawia miły zapach, ale na dość krótko.

 Mgiełka z kolei trzyma się na ciele/ubraniach dużo dłużej, ale jest to mało wyczuwalny zapach. Była doskonała na upały w Polsce podczas mojego urlopu. Cena regularna w Stanach to $14.




Mgiełki American Apple oraz Beautiful Day o dokładnie tej samej pojemności co Sweet Pea (236ml) Beautiful Day jest podobnie jak Sweet Pea z ich Signature Collection, zapachy kultowe już i są w sprzedaży cały czas. Główną nutą zapachową tutaj jest jabłko i gruszka zaraz obok peoni, lilii oraz lekko wyczuwalna brzoskwinia. Tą akurat obiecałam znajomej więc dużo jej nie użwam. American Apple natomiast jest to najbardziej słodki zapach z całej trójki. Bardzo, ale to bardzo długo utrzymuje się na przykład na mojej apaszce. Jest to edycja limitowana, wydana przy okazji tegorocznego amerykańskiego święta 4th of July (Święto Czwartego Lipca - rocznica podpisania konstytucji - przyp) Chciałam poszukać jakiś informacji na oficjalnej stronie internetowej (USA) ale okazało się, że ta linia jest już wycofana ze sprzedaży. Nie mam pojęcia czy była dostępna w Polsce. Bardzo żałuję, że nie poprosiłam koleżanki o kupienie mi jeszcze świeczki i lotion'u z tej serii - pachnie obłędnie! Jak można się spodziewać po nazwie, główne skrzypce w zapachu gra słodkie czerwone jabłko, ale jest tez gruszka i white oak (nie wiem, czy można to przetłumaczyć na biały dąb?) Jest to bardzo wesoły zapach, idealna na szybkie spacery, luźne spotkanie ze znajomymi czy wypad za miasto dla relaksu. Obawiam się tylko, że jest to dla mnie zapach na lato. W zimie sięgam po mniej słodkie warianty, ale w takim razie będzie czekał na swoją kolej podczas lata 2016 :)

Miałyście może, któryś z tych produktów? Jak odbieracie markę Bath&Body Works?

 Pozdrawiam, Monika

#23. Letnie zakupy 2015 - wielkie podsumowanie

Witam Was bardzo serdecznie!

Od razu się szybko usprawiedliwię, że moja dłuższa nieobecność była spowodowana kursem, który skończył się dopiero niedawno. Poza tym przechodziłam proces aplikacji na nowe stanowisko w firmie oraz miałam wizytę znajomej z Polski. Składając to wszystko w jedną całość -  nie było mnie tu od końca maja, wow. Starałam się zaglądać na moje ulubione blogi jak tylko często mogłam, jednak nie miałam już tak dużo czasu do komentowania. Dzisiaj postanowiłam opisać w jednym poście co mniej więcej znalazło się u mnie w ciągu tych ostatnich dwóch miesięcy.

Na pierwszy rzut palety cieni do powiek z Urban Decay. Jestem bardzo szczęśliwa, że wreszcie mogłam sobie je kupić. Zaczęłam od wersji basic Naked 2 jako, że byłam na promocji w Debenhams -10%. Jestem w niej mocno zakochana teraz (uwielbiam kolory nude) oraz jestem pod wrażeniem ich jakości. Drugą paletę, tym razem Naked 3 kupiłam na eBay za ok 28 funtów, co i tak jest dużo taniej niż stacjonarnie. Nie wyobrażam sobie makijażu bez tych cieni teraz. Mój dotychczasowy ulubieniec czyli paletka Lovely (Nude) poleci ze mną do Polski pod koniec miesiąca i będzie szukać nowego właściciela :-) 



#22. The Body Shop - Virgin Mohito



Witam Was bardzo serdecznie!

Dzisiaj chciałam przelać moją miłość do najnowszej kolekcji The Body Shop na bloga. W piątek zaglądnęłam z ciekawości do TBS ponieważ mam voucher na -35% (dla mieszkających w UK - aplikacja Vouchers.co.uk jest bardzo przydatna jeżeli chodzi o TBS oraz Dorothy Perkins, często można tam dostać zniżki korzystając właśnie z tej aplikacji) Od razu przy wejściu moim oczom ukazała się piękna wystawa z nową kolekcją Virgin Mohito. Ohh, co to jest za zapach! 

Nazwa nie jest wcale przekłamana, faktycznie produkty mają super świeży i wyrazisty zapach imitujący prawdziwe mohito. Nie ma w nim żadnej nuty sztuczności czy chemii. 'Pomiziałam' się masłem do ciała po dłoni i zapach utrzymał się przynajmniej przez 1.5 godziny (później umyłam ręce więc nie mogę powiedzieć jak długo by pozostał)

Kolekcja dostępna jest już w sklepach stacjonarnych, a on-line pojawi się już 2 czerwca. Na angielskiej stronie www można już dostać zestaw upominkowy, tutaj.

A jak to wygląda w praktyce? Zrobiłam kilka zdjęć z ukrycia, gdyż nie wiedziałam jaka jest polityka sklepu co do szalonych blogerek robiących zdjęcia do swoich postów :-)



#21. Trzeci projekt denko.





Kiedy przez ostatnie dni zauważyłam, że cały czas potykam się w pokoju o puste opakowania postanowiłam wziąć się w garść i opisać moje zużycia ostatnich miesięcy. Tak jak pisałam kiedyś, nie chcę robić tego co miesiąc bo czasami denkowanie nie idzie mi tak dobrze jakbym chciała i dlatego wolę zrobić jeden post na jakiś czas, ale za to porządny ;-) Dużo produktów się powtarza z ostatnich takich projektów, które możecie zobaczyć tutaj i tutaj. A teraz zapraszam do do przebrnięcia razem ze mną przez kilka bubli, miłych niespodzianek, ulubieńców i króciutkich recenzji.


#20. Kosmetyczne zakupy - Marzec & Kwiecień 2015



Witam Was bardzo serdecznie!

Niedzielny poranek przyniósł mi nieprzyjemne choróbsko, ale mam na tyle sił, żeby naskrobać post. Chwaliłam się w ostatnim poście, że nie zużywanie zapasów kosmetycznych idzie mi bardzo dobrze, a zakupy w drogeriach ograniczają się do minimum. Dzisiaj chciałam właśnie pokazać Wam to moje minimum :) Trochę się nazbierało, ale jak na dwa miesiące to myślę, że nie jest źle. Zapraszam serdecznie do lektury.


Na pierwszy rzut pójdą moje niezbędniki (oprócz żelu VS)

Szampon dodający objętości L'oreal Elvive Fibrology, którego zużyłam już chyba 3 opakowania, mam dziwne szczęści do znajdywania dużej butli (400 ml) na promocji w Boot's. Nie jest to produkt roku, ale jest coś w tym szamponie co uwielbiam i do czego często wracam. Jest to na pewno zapach, ale i nie tylko. Czy któraś z Was miała okazję go stosować? 
Dezodorant Nivea Invisible jest moim zdecydowanym numerem jeden wśród antyperspirantów, piękny zapach i dobra ochrona przed potem, nie chcę nic więcej! Często pojawia się w denku, jak można się łatwo domyśleć.
O kremie do twarzy Effaclar H z LaRoche-Posay rozpisywałam się w poście na temat pielęgnacji twarzy więc mogę Was spokojnie odesłać tutaj.
Puder Creme Puff z Maxfactor owszem ma bardzo specyficzny i dość mocny zapach jak na puder, ale jest to mój największy sprzymierzeniec z walką z wszelkimi niedoskonałościami skóry. Jest to już trzecie opakowanie pod rząd.
Pianka dodająca objętości L'oreal, którą miałam też już kilka razy i jestem pewna, że wspomniałam o niej przy okazji któregoś denka. Spełnia swoje zadanie i jest w bardzo przystępnej cenie.
Żel do mycia z Victoria's Secret o zapachu Passion Struck, który był prezentem urodzinowym ode mnie... dla mnie :) Nie miałam jeszcze okazji próbować, więc niewiele o nim mogę napisać tu i teraz.


Odżywka do włosów Ultimate Blends z Garnier 'Miodowe Skarby' również dorwana z drogerii Boot's na promocji. Zużywałam już pól opakowania i póki co zauważyłam, że nie wyróżnia się niczym tylko ceną :)
Jako, że piankę L'oreal, którą opisywałam powyżej kupiłam w marcu i już jest na wykończeniu, skusiłam się na Shockwaves z Wella, nie próbowałam jeszcze więc nie mogę napisać o niej nic więcej.
Kolejny dezodorant Nivea :)
Niezawodny zmywacz do paznokci z Lidla, który bardzo lubię za pompkę. Nie kupowałam już go dość długo więc mam nadzieje, że nic się nie zmieniło i wciąż jest taki dobry.




Dzięki uprzejmości mojej znajomej, która mieszka w Essen (Niemcy) zrobiłam swoje drugie zakupy w drogerii DM! Czekałam na paczkę z wielką niecierpliwością i tak oto mam swoją ukochaną odżywkę z z olejkiem Balea Professional (ta czarna) - dostałam ją pod choinkę w 2013 od koleżanki i od tamtej pory aż do teraz polowałam na kolejne opakowanie. Do tego chciałam wziąć odżywkę z mango i aloesem, którą też miałam okazję kiedyś próbować, ale zostałam wycofana przez DM ze sprzedaży. Zamiast tego wybrałam brzoskwinię + kokos (ta niebieska) - to ona właśnie zastąpiła mango i aloes - zobaczymy czy jest również tak dobra jak poprzedniczka. Chciałam jeszcze wypróbować odżywkę Frangipani + Perły, na zdjęciu ta z różową końcówka (nie jestem na tyle elokwentna, żeby przetłumaczyć na język polski pierwszą cześć nazwy) Już od dawna chciałam również wypróbować jeden z wielu żeli pod prysznic Balea. Zdecydowałam się na ten z marakują - dam znać czy było warto! Aha, więcej o zmianach w Balea'owych odżywkach możecie poczytać na blogu u Magdy.


Na sam koniec zakup z eBay - za powyższy (nowy!) zestaw Soap&Glory zapłaciłam całe 9 funtów z przesyłką. Dla porównania to środkowe mleczko do ciała jest dostępne stacjonarnie za około 8 funtów. Do tego, w skład zestawu wchodzi jeszcze krem do rąk (po lewej) i do stóp (po prawej). Ten krem do stóp już zachwalałam raz w ulubieńcach lata - zapraszam tutaj po więcej info.

Ok, przebrnęłam przez wszystko. Miałyście okazję próbować, któryś z tych produktów? Jaka jest wasza opinia?

Życzę Wam miłego popołudnia/wieczora a ja uciekam do kina na Child 44 ('System')

xxx

#19. Wiosenny wystrój mojego pokoju - Primark.

Witam Was po (jak zwykle) dłuższej nieobecności. 

Dzisiaj chciałam Wam pokazać moje skromne zdobycze ostatnich dwóch miesięcy. Jestem z siebie bardzo dumna, gdyż po zakupach w Polsce (więcej szczegółów tutaj) zorientowałam się, że mam wszystkiego w nadmiarze i potrzebuję trochę przyhamować z zakupami. Dlatego też w marcu i kwietniu omijałam wszystkie drogerie szerokim łukiem, a ubrania tylko kupowałam w charity shops (coś na zasadzie polskich ciucholandów) i muszę przyznać, że jestem z siebie dumna. Pod koniec maja planuję zacząć kurs tłumacza, w sierpniu spędzam tydzień w Polsce, a w październiku wybieram się na Oktoberfest do Monachium więc mam teraz wielką potrzebę oszczędzania i muszę się przyznać, że wpadłam ostatnio w manię 'minimalizmu' i namiętnie czytam blogi poświęcone temu tematowi. Nie jestem oczywiście żadnym ekspertem, ale cieszę się że dowiedziałam się o tej idei.

Wraz z pierwszymi dniami wiosny, zdecydowałam się trochę urozmaicić wystrój mojego pokoju i wiosenna kolekcja Primark bardzo mi w tym pomogła. Wprowadzili naprawdę piękne rzeczy wiosnenno-letnie, że nie mogłam się zdecydować co wziąć. Ceny również były przystępne więc tu akurat zaszalałam. Nie żałowałam tego nawet przez ułamek sekundy, gdyż po tej małe zmianie wszystko wygląda weselej, a ja czuję prawdziwą wiosnę w powietrzu.



Poniższy koc jest zdecydowanie moim faworytem wśród tego haul'u. Jest bardzo duży i szeroki, zrobiony z polarowego materiału i kosztował tylko 6 funtów! Bardzo dobrze sprawdzał się podczas ostatnich zimnych wieczorów - mogę potwierdzić, że jest bardzo bardzo ciepły! 


 Już od dawna brakowało mi jakiś pojemników / pudełek do trzymania wszystkich mniejszych kosmetyków oraz moich szpargałek. Zestaw tych dwoch koszyków kosztował 8 funtów i wygląda bardzo estetycznie. Wreszcie nic mi się nie 'wala' po pokoju.



 Poduszka z napisem 'Chill' dorwana zaraz przy wejściu do działu HOME. Kosztowała tylko 4 funty i pomimo, że w sypialni spełnia tylko i wyłącznie funkcje ozdobną, nie żałuję jej zakupu wcale ;-)


 

















Na ostatni rzut zostawiłam przecudny, kwiatowy kosz na rzeczy do prania za całe 3 funty! Swoim wyglądem i kolorystyką bardzo urozmaica mój pokój i jak na Primark jest bardzo dobrej jakości.



A oto efekt końcowy ;-) Dużo przyjemniej jest wracać się z pracy/wyjazdu do mieszkania, które jest urządzone we własnym guście i w moim przypadku, od czasu do czasu z nowymi elementami.



Czy Was też ogarnęła mania wiosennego odświeżania pokoju, czy to tylko ja? Dziewczyny mieszkając za granicą z dostępem do Primark'a, czy Wam również podeszła ta kolekcja do gustu? Mam nadzieję, że nie jestem jedyna!

Miłego poniedziałku! 
(Dla Polek miłej pracy/szkoły, a dla bloggerek z Wysp: May the 4th be with you!)

#18. Moje zakupy w Polsce - marzec 2015.

Jak zwykle podczas mojego urlopu w ojczyźnie, zaopatrzyłam się w klika kosmetyków/produktów, które już od dawna chodziły mi po głowie. Były to albo polecane rzeczy na innych blogach albo wypatrzone w ulotkach drogerii, które zawsze namiętnie studiuję, żeby być na bieżąco. Wiadomo, że w UK jest ciekawa gama produktów pielęgnacyjnych czy makijażowych, ale dla nas zawsze to co słabo dostępne na co dzień, jest najbardziej interesujące. Tym więc sposobem przedstawiam Wam kilka produktów, które udało mi się nabyć w tym miesiącu. Opiszę je tylko pobieżnie, jako że większości nie miałam okazji testować w ogóle. Wzbogaciłam się również o kilka rzeczy z Ikea, na które miałam już ochotę od dawien dawna :) Zapraszam do lektury!





#17. Yankee Candle - Wild Fig



 Po raz pierwszy na blogu postanowiłam zaprezentować wosk do kominka z firmy Yankee Candle. Znamy się dobrze z tą firmą już od ponad dwóch lat, a ich woski umilają mi prawie każdy wieczór. Mam to szczęście, że stacjonarny sklep YC jest bardzo blisko mnie, więc nigdy nie mam problemów z zaopatrzeniem w nowe zapachy. 


#16. Moja codzienna pielęgnacja twarzy.




Zabierałam się za napisanie tego posta już od bardzo długiego czasu. Chciałam się z Wami podzielić przejściami z moja problematyczna mieszano-tłustą cera i jak udało mi się ją doprowadzić do normalnego stanu po długim czasie. Zapraszam do lektury ;-)

#15. Drugi projekt denko.

Wracam po dłuższej nieobecności. Święta i Nowy Rok pochłonął mój cały wolny czas. Do tego oczywiście muszę dodać pracę i obowiązki więc o blogowaniu mogłam zapomnieć. Teraz wracam z mega wielkim (przynajmniej jak dla mnie) denkiem z ostatnich 3 miesięcy. Nazbierało się tego troszkę i jestem dumna, że wreszcie zaczęłam zużywać zapasy, a nie tylko kupować. Jest jakiś postęp! Jestem świadoma, że jakość zdjęć jest tragiczna, wybaczcie.

Zanim przejdę do sedna sprawy, chciałam bardzo serdecznie podziękować Kasi z juststayclassy za cudowny szablon i cierpliwość. Dużo osób od raz zauważyło różnicę Kochana!