#13. Żel + oliwka pod prysznic - Lirene

Witajcie!

Po dwóch ostatnich recenzjach produktów do twarzy, przyszła pora na coś do ciała. Uwielbiam testować różne żele, płyny i inne cuda do kąpieli. To zawsze ich mam najwięcej w moich zbiorach. 

Dzisiaj zdecydowałam się na krótki opis żelu Lirene.



#12. Pianka do mycia twarzy No 7 Beautiful Skin

Ostatnio było o peelingu do twarzy, teraz czas na piankę do mycia twarzy. Produkt przeznaczony jest do cery mieszanej / tłustej.


Nigdy nie byłam przekonana do firmy No 7, zawsze wolałam dorzucić kilka gorszy i zainwestować w Vichy lub LaRoche-Posay. W lipcu podczas zakupów w drogerii Boots dostałam voucher na 5 funtów na zakup jakiegokolwiek produktu pielęgnacyjnego to twarzy firmy No 7. Był to jedyny powód zakupu tej pianki, którą miała moja koleżanka i bardzo ją polecała. Tak właśnie weszłam w posiadanie swojego pierwszego produktu wspomnianej wyżej marki.



#11. Gruboziarnisty peeling do twarzy Lirene DermoProgram

Witam Was w kolejną listopadową sobotę. 

Pogoda już dawno przestała nas rozpieszczać niestety. Siedzę dzisiaj w domu i planuję z współlokatorkami wypad do kina plus licytuję na e-bay dwie pary butów, a w między czasie postanowiłam się podzielić z Wami moją opinią o gruboziarnistym 'zdzieraku' do twarzy z Lirene.

Zaczynamy!







Opis producenta: Peeling gruboziarnisty  głęboko oczyszczający  jest odpowiedni dla skóry w każdym wieku.
Masz cerę normalną, tłustą lub mieszaną z widocznie rozszerzonymi porami? Szukasz kosmetyku, który ją odświeży oraz zapewni dogłębne oczyszczenie?
Peeling gruboziarnisty głęboko oczyszczający zawiera drobinki, które niezwykle skutecznie usuwają wszelkie zanieczyszczenia, zapobiegając powstawaniu niedoskonałości. Jednocześnie, właściwości nawilżające peelingu gwarantują przyjemne uczucie komfortu i sprawiają, że cera jest aksamitna w dotyku.




Jak stosować: Dwa razy w tygodniu nanieś peeling na skórę twarzy, omijając okolice oczu i delikatnie masuj przez 2-3 min. Zmyj ciepłą wodą, następnie zastosuj tonik i nałóż krem Lirene dopasowany do potrzeb Twojej skóry.
 
  Cena: Ok. 14 zł - wiem, że ostatnio były na promocji w Biedronce za ok. 8 zł. 

Dostępność: sieciówkowe drogie, m.in: Rossmann, Hebe, SuperPharm. Widziałam również w Tesco i jak wspomnialam w Bierdonce. Ogólnie szeroko dostępny.

Opakowanie: Produkt (75 ml) kupimy w miękkiej tubie, która prześwituje przez co widać dobrze ile nam jeszcze kosmetyku zostało. Muszę się jednak przyczepić do zakręcanego zamknięcia ;-) Często wyślizguje się z rąk i ciężko go zamknąć (chyba, że to tylko ja jestem taką niezdarą?) Mam wrażenie, że pod koniec ciężko jest go też wydobyć. Przyjemna dla oka grafika, projekt i kolorystyka.

Skład: Aqua, Glyceryl Stearate SE, Polyethylene, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Petrolatum, Paraffinum Liquidum, Isopropyl Palmitate, Mannitol, Cellulose, Xanthan Gum, Allantoin, Butylene Glycol, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Tamarindus Indica (Tamarind) Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Tocopheryl Acetate, Ethylhexylglycerin, Hydroxypropyl Methylcellulose, Phenoxyethanol, Methylparaben, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguine, Parfum, CI 77007, CI 60730, CI 16035. 
 



Moja opinia:

Kupiłam go w Rossmanie na promocji za około 9.99 zł. Było to moje pierwsze spotkanie z linią Dermoprogram. Bardzo chwalę sobie firmę Lirene, więc wrzuciłam do koszyka bez zastanowienia jako, że wtedy brakowało mi gruboziarnistego peelingu do twarzy. Bardzo, ale to bardzo podszedł mi zapach - świeży, kremowy. Poziom zdzierania jest jak dla mnie bardzo mocny. Producent zachęca do stosowania 2 razy w tygodniu. Ja robiłam to tylko raz w tygodniu. Posiada ostre peelingujące drobinki oraz niebieskie kuleczki. Oczyszczenie? Znakomite! Tarłam szczególnie moją problematyczną brodę, nos i czoło. Nigdy policzków, ten produkt jest zdecydowanie dla nich za mocny. Nie podrażnia i jest bardzo wydajny (może to dlatego, że stosuję go tylko raz na tydzień) Według mnie produktu starczy na przynajmniej 2.5 miesiąca. Niska cena (choć to na pewno kwestia sporna) Uwielbiam to uczucie czystej, gładkiej i miękkiej skóry po aplikacji. Nie stosowałam z innymi kosmetykami z tej samej serii (po prostu nie kupiłam ich w PL, a tu oczywiście nie są dostępne, ale jestem ich bardzo ciekawa więc to kwestia czasu) ale używając całej gromadki, efekty są na pewno dobre.

Kończę swoje opakowanie, ale na pewno kupię ponownie!

Miałyście okazję stosować ten peeling? Jakie są Wasze odczucia? 

#10. Maseczkowy Listopad

Pierwszy tydzień listopada już prawie za nami, a ja na śmierć zapomniałam napisać o moim postanowieniu. Otóż po przeanalizowaniu stanu swojej kolekcji maseczek doszłam do wniosku, że mam ich zdecydowanie za dużo :-) Dlatego też postanowiłam wziąć się w sobie i w listopadzie je skrupulatnie zużywać. Mam nadzieję, że nie braknie chęci i zapał się też nie wypali za szybko. Trzymajcie za mnie kciuki!



Jesienne wieczory sprzyjają takim zabiegom, można nałożyć maseczkę na twarz i zabrać się za książkę, czytanie Waszych blogów i oglądanie różnorakich filmów / seriali. Więc tak, mam zamiar w listopadzie poświęcić więcej czasu dla siebie!

Zaraz na początku grudnia zrobię bilans i napiszę co mi się udało osiągnąć.

Przypomnę jeszcze nieśmiało o moim rozdaniu w którym możecie wygrać m.in masło The Body Shop. Szczegóły poniżej:

klik

#9. Moje seriale.

Czym są dla mnie seriale? To przede wszystkim najlepszy (zaraz po malowaniu paznokci i maseczkach) sposób na relaks i rozładowanie stresu. Wystarczy piękny zapach wosków Yankee Candle, herbata i odcinek ulubionego serialu i jest mi łatwiej zapomnieć o wszelkich stresach.

Czerwiec 2014, Dexter.


Seriale, które skończyłam oglądać to między innymi (na pewno pominęłam jakieś, gdyż nie ma szans żebym je wszystkie zapamiętała): Desperate Housewives (Gotowe na Wszystko), Breaking Bad, Dexter, Friends (Przyjaciele), One Tree Hill (Pogoda na Miłość), Gossip Girl (Plotkara), Misfits (Wyklęci), Skins, 90210, IT Crowd (Technicy Magicy), How I Met Your Mother (Jak poznałem Waszą Matkę) itd. Możecie się śmiać, ale uwielbiałam serial polskiej produkcji, Ranczo, przypominał mi wakacje spędzane na wsi u mojej prababci na Podlasiu.

A co oglądam cały czas? Po klinknięciu w tytuł serialu, zostaniecie przeniesieni do strony projekcji na filmweb.pl. Kolejność przypadkowa.





 Jeden z lepszych seriali jakie USA ostatnio wyprodukowała. Zdradzona przez męża prawniczka zaczyna nowe życie, kiedy ten sam mąż trafia do więzienia. Zaradność tej kobiety, bezkompromisowość i jednocześnie łagodne przysposobienie potrafi zainteresować. Aktualnie w Stanach wyświetlają już szósty sezon, a serial w ogóle mi się jeszcze nie znudził. Cały czas jest mi mało życiowych potyczek prawniczej śmietanki Chicago.











Dawno nie spotkałam się z tak ciepłą, komediową serią. Przygody licznej rodziny, która mieszka w jednym miasteczku i pomimo wielu różnic zawsze mogą na siebie liczyć. Świetny humor (Phil i Cam) i ironia (Mitchell oraz głowa rodziny, Jay) Byłam bardzo zawiedziona jako, że niedawno ogłosili koniec tworzenia nowych serii. Na szczęście po prośbach widzów, producenci i scenarzysci zdecydowali się na jeszcze jeden sezon, który możemy oglądać właśnie teraz. W głębi duszy mam nadzieję, że jednak nie ostatni.










Serial miał swoją premierę w 2007 i oglądam go nieprzerwanie od tamtego czasu. Nie byłam świadoma, że to aż tyle czasu minęło z Sheldonem, Lenardem, Penny i resztą. Szalone połączenie ładnej Penny i kilkoma science geeks okazała się strzałem w dziesiątkę. Zawsze czekam z niecierpliwością na nowy sezon. Uwielbiam Howard'a i dziewczynę Sheldona, Amy.










Pierwsza, ale nie ostatnia, polska propozycja. Tym serialem zaraził mnie tata. Pamiętam, że było to zaraz przed którąś sesją na studiach, kiedy to powinnam skupić się egzaminach. Zamiast tego chłonęłam kilka odcinków dziennie. Bardzo wzruszające losy 4 kolegów (oficerów) podczas drugiej wojny światowej. W porównaniu do innych seriali polskich, tu jest wg mnie dobra gra aktorska. Teraz w TV jest część o Powstaniu Warszawskim. Bardzo czekałam na premierę, ale póki co nie mogę powiedzieć, że podoba mi się tak jak poprzednie serie. 










Jest to chyba najsłynniejsza teraz produkcja HBO. Dość długo się opierałam przed tym serialem, gdyż nie jestem wielkim fanem fantastyki (oprócz filmów opartych na twórczości Tolkiena, które po prostu uwielbiam) Różnorodność Siedmiu Królestw sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie w tej produkcji. Dla mnie jest to bez wątpienia Jon Snow (aaah) oraz Daenerys Targaryen (matka smoków) Dużo scen zostało kręconych w moim okolicach (Irlandia Północna) i kilku znajomych z pracy załapało pracę na planie jako stażyści. Z niecierpliwością czekam na nowy sezon.








Jeżeli chodzi o 'Chirurgów' to chyba jestem najbardziej zacofaną osobą, gdyż zaczęłam oglądać ten serial dopiero jakiś.. miesiąc temu. Wszystkie sezony (oprócz najnowszego) są dostępne na Netflix, więc korzystam. Jestem w trakcie drugiego sezonu i serial interesuje mnie na tyle, żeby oglądać dalej jednak nikt mnie tak bardzo nie irytował jak główna bohaterka, Meredith. Mam nadzieję, że kobieta się wyrobi w końcu prędzej czy później (mam jeszcze 8 sezonów przed sobą) Na szczęście inni lekarze nadrabiają z nawiązką, co sprawia, że serial ogląda się przyjemnie.








Spodobał mi się od pierwszego odcinka. Figlarna i szalona Jess wprowadza duże zamieszanie w życie trzech (a teraz już czterech) facetów. Jest to serial na totalne 'odmóżdżenie', poprawienie humoru i niemyślenie o świecie poza Twoim pokojem. Niestety przy najnowszym sezonie zauważyłam, że producenci chyba trochę stracili pomysł na postaci, nie dzieje się szczególnie nic nowego. Jak będzie dalej, zobaczymy, ale póki co gorąco polecam pierwsze trzy sezony tego serialu.










 Kolejna polska propozycja. Bardzo lubię Agnieszkę Dygant i uważam, że jest w tej roli niezastąpiona. Sprawy sądowe zawsze były ciekawe, dobrze na serial wpływa, że prawie co odcinek są nowe wątki i postacie. Niestety obawiam się, że serial dzieli trochę los poprzednika (New Girl) i reżyser stracił pomysł. Chyba, że to mnie zaczął po jakimś czasie nudzić. Nie mam pojęcia. Oglądam dalej bo nie potrafię po prostu przestać i dalej ciekawią mnie wątki głównych bohaterów, mam nadzieję, że jakoś ubarwią i urozmaicą życie Agaty w kolejnych odcinkach.










Produkcja platformy Netflix, więc o ile się nie mylę to w Polsce nie wyświetlany. Oczywiście, jest do pobrania na przeróżnych stronach lub do oglądnięcia online. Historia Chapman, która trafia do więzienia na 15 (o ile dobrze pamiętam) miesięcy. Musi odnaleźć się w nowym i surowym więziennym świecie oraz przyzwyczaić do nowych 'koleżanek', które odsiadują swoje wyroki za najróżniejsze przewinienia. Bardzo wciągający, mnóstwo różnych postaci i retrospekcji (co chyba najbardziej podoba mi się w tym serialu) Nowy sezon dopiero w czerwcu 2015. 








10. Wataha



Nowy polski serial HBO. Dałam na koniec, ponieważ dopiero miałam okazję zobaczyć 4 odcinki więc nie mogę dużo o nim powiedzieć. Jednak historia jest bardzo interesująca, uwielbiam Zielińskiego i Topę więc zapowiada się dobrze. Poza tym jestem miłośnikiem Bieszczad więc dla mnie większość scen to miód dla oczu. Mam nadzieję, że serial nie zawiedzie i do końca pozostanie na dobrym poziomie.







Znacie i oglądacie jakiś z moich ulubionych seriali? Podzielcie się opinią w komentarzu ;-)

Pozdrawiam wszystkie serialomaniaczki :-)

#8. Nowy zapas z Yankee Candle



I zaczynamy Listopad. Dla mnie jeden z najcięższych miesięcy w roku. Bez żadnego szczególnego powodu. Zawsze oczekuję Świąt więc listopad się strasznie dłuży, okropna i nieciekawa pogoda, jednym słowem: szaro, buro i ponuro. Od pierwszego dnia listopada, odliczam dni do grudnia ;) W UK jest pewna zasada: zaraz po Halloween, sklepy od razu zmieniają wystrój na bożonarodzeniowy; puszczają świąteczne piosenki i wszędzie widać tylko świąteczne produkty.

Na poprawę humoru poszłam dziś na małe zakupy. Dawno nie odwiedzałam Primark'a więc zaopatrzyłam się w kilka bluzek i bieliznę. Kupiłam również w Superdrug kilka niezbędnych kosmetyków, ale o tym może jutro. 

Dzisiaj chciałam zaprezentować moje zakupy w sklepie Yankee Candle. Już od zewnątrz widać świąteczną atmosferę:


Wszystkie bożonarodzeniowe gadżety są naprawdę śliczne i na pewno wyglądałyby w każdym domu wyjątkowo. Niestety cena nie jest wyjątkowa. Wszystkie ozdoby są na mój gust drogie więc nie skusiłam się na nic z tych rzeczy. Może zrobię sobie prezent bliżej Świąt, ale na razie potrzebowałam z YC czegoś zupełnie innego.

Jak się okazało, świąteczne woski są na promocji za £0.95! Wziełam większość zimowych i świątecznych zapachów żeby umilić sobie oczekiwanie na gwiazdkę, ale również kilka standardowych woni. Mój kominek był już w opłakanym stanie więc zaopatrzyłam się w nowy. Jak dla mnie wygląda super, jest w białym kolorze - czyli taki jak chciałam od dawna. Podoba mi się również kształt, na pewno będzie z niego łatwiej wydobywać wosk niż z mojego poprzedniego (który kupiłam w lutym w SuperPharm)





 Jeżeli chodzi o zapach to z zimowych propozycji skusiłam się na:

- Christmas Garland
- Spiced Orange
- Mandarin Cranberry
-Fireside Treats (mój faworyt póki co, zobaczymy jak sprawdzi się w kominku)
  - Red Apple Wreath
- Snow in Love

Z zapach dostępnych cały rok wybrałam:

- Wild Fig
- Garden Sweet Pea
- Lovely Kiku

Jutro pierwszy wieczór próbowania nowych zapachów. Dzisiaj konczę wosk z poprzednich zakupów o zapachu Lake Sunset (mój ulubieniec jeżeli chodzi o delikatną gamę zapachową)

Miałyście okazję wypróbować któryś z tych zapachów? Co o nim sądzicie?

Przypomnę jeszcze, że wosk Yankee Candle jest jedną z nagród w moim pierwszym rozdaniu. Nie ma w ogóle żadnych zgłoszeń póki co, masz wielką szansę wygrać ;-) kilk

klik