#5. Pierwszy projekt denko.

Kochane i kochani,

Dzisiaj na blogu pierwsza akcja pod tytułem 'denko'. Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytałam Wasze posty dotyczące zużytych kosmetyków. Na pewno u mnie będzie taki wpis rzadziej niż co miesiąc. Niestety moje 'wykańczanie' kosmetyków nie idzie mi tak szybko jak ich kupowanie. Dzisiaj jednak z wielką dumą prezentuję moje pustaki.




Więc jedziemy od początku!


1. Szampon do włosów cienkich Pantene Aqua Light - Zdecydowanie mój ulubiony szampon Pantene. Włosy są zawsze po nim miękkie w dotyku i dobrze oczyszczone. Miałam już kilka butelek i zawsze byłam zadowolona. Cena w UK też jest bardzo zachęcająca (można je dostać w tak zwanych 'funciakach' za dokładnie 1 funta) Najważniejsze dla mnie, że nie obciąża włosów i ma delikatny zapach. Teraz testuję szampon dodający objętości z L'oreal. Zobaczymy jak się sprawdzi. KUPIĘ PONOWNIE

2. Pianka do włosów VO5 - Lubię tą firmę, niestety z tego co się orientuję nie jest dostępna w Polsce. Cenię ich odżywki do włosów. Ta pianka jednak nie zachwyciła. Dostałam ją od dawnej współlokatorki gdy się wyprowadzała, więc nie wiem ile za nią zapłaciła. Pianka sklejała włosy, starałam się aplikować jej jak najmniej, wtedy jakoś jeszcze włosy wyglądały w miarę dobrze. Znam dużo lepsze. NIE KUPIĘ PONOWNIE

3. Szampon do włosów Schwarzkopf, Gliss dodający objętości - w opisie wyczytałam, że zawiera liquid sea-collagen (płynny morski kolagen...?) Również ten szampon znajduje zastosowanie przy moich cienkich i zniszczonych włosach. Tak samo jak Pantene Aqua Light nie obciąża włosów i pozostawia je miękkie i świeże po umyciu.Cena i miejsce zakupu również to samo :-) Wiele objętości to on jednak nie dodaje. KUPIĘ PONOWNIE


 4. Odżywka do włosów Pantene ProV (gęste i mocne) - Nic wiele jednak nie dała, oczywiście obietnice producenta nigdy się nie spełniły. Nie oczekuję jednak tego po zwykłej odżywce z drogerii. Ładny zapach oraz cena przyciagają i nie żałuję, że wypróbowałam. Jednak to dla mnie trochę za mało. NIE KUPIĘ PONOWNIE

5. Płyn micelarny L'oreal. Rozpisywałam się o nim w poście o ulubieńcach lata. Zainteresowanych odsyłam tutaj. Do tej krótkiej recenzji mogę jeszcze dodać minusa. Nie jest wydajny niestety. Skończyłam go bardzo szybko, zawsze wylewało mi się go za dużo ;( Po wakacjach w Polsce mam zapas płynów micelarnych, a kiedy będę kupować takowy w UK na pewno będę chciała wypróbować ten z Garniera jak że ma dobre recenzje. Także póki co NIE KUPIĘ PONOWNIE

6. Antyperpirant do ciała Nivea Invisible - zdecydowanie mój ulubiony z gamy dezodorantów Nivei. Kocham ten zapach, dobrze chroni przed przykrymi zapachami i nie plami ubrań. Mogę zdecydowanie każdemu polecić. Zawsze do niego wracam. KUPIĘ PONOWNIE


7. Perfumowany dezodorant do ciała Impulse Vanilla Kisses - słodki waniliowy zapach, który był dobry w wakacje. Później bardzo mnie męczył. Fajne, małe i zgrabne opakowanie które zawsze zmieści się w torebce. Nie jest to bardzo trwały zapach, ale za tą cenę (0.99 funta) można się 'psikać' kilka razy w ciągu dnia. Na pewno nie jest to mój ulubiony zapach firmy Impulse. Chcę jeszcze wypróbować inne (a jest ich cała masa) aczkolwiek tego raczej już NIE KUPIĘ PONOWNIE.


8. Bonjours tusz do rzęs Beauty'full Volume - Na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona, po pierwszym dniu chciałam go wyrzucić do kosza. Na szczęście nauczyłam się malować rzęsy tą szczoteczką po kilku dniach i efekty były super. Nie kruszył się, nie było efektu pandy pod koniec dnia. Doskonale rozdzielał rzęsy, nie sklejał. Kupiłam go na promocji w ubiegłoroczne święta Bożego Narodzenia i wydałam około 35 zł. Warto! Mam do wykończenia teraz trzy tusze więc w najbliższej przyszłości nie myślę o nim ale kiedyś na pewno KUPIĘ PONOWNIE.

9. Serum do rzęs Regenerum - pewnie zastanawiacie się co to za śmieszny kikutek koło tuszu do rzęs. Otóż jest to połowa odżywki do rzęs Regenerum. Rozwaliła się niestety na pół. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczeć drugą połowę (tak żeby miało to sens)

 
Cóż.. Nie zauważyłam efektu żadnego. Nie znam ceny jako, że jest to prezent od mamy. Ta część którą wyrzucam była bielutka, po jakimś czasie strasznie zszarzała. Może nakładałam ją na rzęsy na ktorych były jakieś resztki tuszu? Ciężko stwierdzić jako, że zawsze staram się dobrze oczyścić twarz na noc. W każdym razie zostawiam sobię tą drugą część z pędzelkiem jako że zaczełam ją stosować do brwi. Zobaczymy czy przyniesie efekty. Plusem tego serum jest na pewno wydajność. Po 6ściu miesiącach stosowania została połowa. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


 Kilka próbek otrzymanych w SuperPharm oraz mojej osiedlowej aptece. Zainteresował mnie krem Vichy IdealiaPro mimo, że na wizażu zbiera kiepskie recenzje. Aczkolwiek po użyciu takich małych probek nigdy nie można w pełni ocenić produktu więc nie jestem przekonana do kupna pełnowymiarowego produktu. Na zdjęciu jest też maseczka rozgrzewająca Garniera z którą jestem zaprzyjaźniona już od dłuższego czasu.

Miałyście okazje wypróbować jakieś produkty? 

Monia xx
 

3 komentarze:

  1. Ja miałam tusz z Bourjois i był fajny. Dezodorantów z Nivei nie polubiłam, dla mnie strasznie śmierdzą, a idąc ulicą wiem, jak ktoś się nim wypsika, fujka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne zużycia, wiele interesujących produktów :)

    rzetelne-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to się nie poddawać i zużywać chociaż minimalne ilości :) Zawsze to jedno puste miejsce w szafce, albo chociaż rozluźnienie wśród zalegających kosmetyków :P Trzymam kciuki!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń