#7. Rozdanie u MissBelfast z The Body Shop oraz Soap&Glory

Uwaga, uwaga!

Wszystkim miłośniczkom produktów The Body Shop i Soap&Glory mam przyjemność zakomunikować, że oto ogłaszam moje pierwsze rozdanie. Do tego dodaję wosk Yankee Candle na chłodniejsze wieczory.



Na pewno większość z Was słyszała już o firmie Soap&Glory, która oprócz dobrej jakości produktów kosmetycznych oferuje również nietuzinkowe i sympatyczne opakowania. W Polsce jest ciężko z dostępnością tych kosmetyków więc myślę, że jest to dobra okazja żeby je wypróbować. 

Od wieków ciągnie mnie do kosmetyków Balea i póki co nie mam jak się w nie zaopatrzyć dlatego skrupulatnie biorę udział w konkursach gdzie można je zdobyć. Dlatego właśnie mam nadzieję, że to rozdanie Wam podejdzie. Chciałabym wysłać przesyłkę zaraz na początku grudnia, żeby zdążyła dojść na Mikołaja, ale wiem że mogą być różne opóźnienia więc dlatego nie ogłaszam tego jako konkurs mikołajkowy na wypadek obsuwy czasowej.

Koniec z tym gadaniem. Przejdźmy do konkretów :-) Do wygrania jest jeden zestaw w skład którego wchodzą:

- Masło do ciała The Body Shop o zapachu Brazylijskiego Orzecha (Brazil Nut) - 200 ml 




- The Righteous Butter Soap&Glory - 50 ml
- Sugar Crush Body Buttercream Soap&Glory - 50 ml
- Butter Yourself Body Cream Soap&Glory - 50 ml



- Wosk Yankee Candle o zapachu Paradise Spice

[Masełka S&G są małej pojemności, ale nic większego nie mogłabym wysłać niestety]

Wszystkie produkty są nowe.

Żeby wziąć udział w konkursie, należy obowiązkowo:

 1. Być publicznym obserwatorem bloga (1 los)
2. Zostawić zgłoszenie w komentarzu poniżej.
3. Podać swój adres e-mail.

 Dodatkowe losy można dostać przez:

1. Dodanie baneru (z linkiem przekierowującym do postu z rozdaniem) na swoim blogu (+3 losy!)
2. Dodanie mnie do blogrolla (+2 losy)
3. Dodanie mojego profilu na Instagramie (klik!) (+1 los)

Wzór zgłoszenia:

- Obserwuję jako:
- e-mail:
- baner: TAK/NIE (link)
- blogroll: TAK/NIE (link)
- Instagram: TAK/NIE (nick)

Rozdanie zamykam 30.11.2014 i wyniki zostaną ogłoszone do pięciu dni. Przesyłka na terenie całej Europy na następny dzień od otrzymania adresu do wysyłki (na adres czekam do 4 dni po ogłoszeniu wyników). Jestem organizatorem i sponsorem rozdania.

POWODZENIA !

#6. Kosmetyczne zakupy w Polsce.


Witam Was w kolejny weekend. Dotarła do mnie paczka wysłana z Polski z wszystkimi zdobyczami, których nie mogłam zabrać ze sobą do UK. Byłam bardzo szczęśliwa, że wreszcie i ja mogłam zdobyć produkty testowane przez Was już od dłuższego czasu. 

Na sam początek zapas maseczek. Zaopatrzyłam się w kilka sztuk każdego rodzaju jaki widać poniżej. Wszystkie zakupione w Rossmann.


> Seria maseczek Soraya, 10 minut na ... Miałam już kilka razy tą zieloną (perfekcyjne oczyszczenie i jestem bardzo ciekawa innych propozycji)

* 10 minut na głębokie nawilżenie (kremowa maska do cery odwodnionej)
* 10 minut na redukcję zaczerwień (żelowa maska do cery naczynkowej)
* 10 minut na perfekcyjne oczyszczenie (glinkowa maska do cery tłustej i mieszanej)

> Maseczka AA Technologia Wieku łagodząca zaczerwienienia z olejem z astra solnego, cucurbityną, ekstraktem z łusek jęczmienia.

> Trzy najlepsze (wg. mnie) maseczki Ziaja:

* Zielona - maska nawilżająca z glinką zieloną (cera sucha, normalna)
* Brązowa - maska regenerująca z glinką brązową (każdy rodzaj skóry)
* Szara - maska oczyszczająca z glinką szarą (skóra mieszana, tłusta, trądzikowa)

> Maseczki Perfecta Beauty Mask:

* Bankietowa maseczka na twarz i pod oczy (liftingująco-matująca) - każdy rodzaj cery
* Maseczka na twarz, szyję i dekolt z kwasami AHA i sokiem z aloesu (wygładzająca) - cera normalna, tłusta i mieszana

> Perfecta, oczyszczanie:

* Peeling drobnoziarnisty, minerały morskie + krzemionka - cera normalna i sucha.
* Peeling gruboziarnisty, minerały morskie + drobinki orzecha - cera tłusta i mieszana

> Serum uszczelniające naczynka plus maseczka łagodząca (cera naczynkowa) Bielenda, Kasztan. 
Nigdy nie próbowałam tego cuda i już nie mogę się doczekać aplikacji :-)


Teraz kolej na kilka innych rzeczy. Coś to ciała, coś do twarzy:


Powyżej osławiona już seria Ziaja Liście Manuka. Żel z peelingiem sprawdza się dość dobrze, żelu myjącego jeszcze nie otwierałam, ale pasta wobec której miałam wielkie nadzieje się niestety nie sprawdziła. Opiszę swoją przygodę z tym produktem wkrótce. Jednak moja rada tu i teraz: ostrożnie z nią! Kupione w Naturze, akurat była promocja na tą linię.

 
 Żel pod prysznic Le Petit Marseillais, biała brzoskwinia i nektarynka - aaah wreszcie! Po kilku dobrych recenzjach ślinka mi ciekła z widok postów z tym żelem. Zdecydowałam się na ten zapach, ale gdybym mogła na pewno bym kupiła jeszcze kilka innych na wypróbowanie. Do tego żel Isana z Rossmann, zapach: masło shea i owoc pasji. Piękny zapach i jak zwykle super niska cena!


Z Rossmann jeszcze upolowałam: 

- Drogocenny olejek arganowy Bielenda do ciała, włosów i twarzy na promocji za około 12 zł. Do tego jeszcze był rabat na całe zakupy 10%. 
- Pianka do golenia Isana, również bardzo tani produkt, teraz nie pamiętam ile za niego zapłaciłam tak naprawdę. Próbowałam już, niesamowity zapach!

A w SuperPharm jak zwykle mój ulubiony peeling do ciała z Joanna. Tym razem czarna porzeczka.


Zapas ulubionych płatków oczyszczających nos. Z rozpędu wziełam opakowanie czerwone, zapomniałam już kiedyś miałam niebieskie. Ta czerwona wersja mam wrażenie, że trochę śmierdzi. Aczkolwiek oczyszcza równie dobrze więc na razie nie będę narzekać ;-)








Wreszcie udało mi sie upolować na promocji peeling antycellulitowy z Lirene. Uwielbiam go! Oczywiście cellulitu nie pozbędziemy się tylko dzięki peelingowi, ale naprawdę widziałam efekty. Kiedyś się też o nim rozpiszę.


 




Dwa ulubione płyny micelarne. Teraz miałam okazję dostać ten z Biedronki więc nie muszę stosować tego z L'oreal lub szukać Garnier.  BeBeauty doskonale radzi sobie z demakijażem oczu, Bioderma z oczyszczaniem z podkładu / pudru.



Żel do mycia twarzy Vichy, który upolowałam w SuperPharm tylko za 34.99 zł! Jest to wersja mniejsza, 200ml aczkolwiek jest to produkt bardzo wydajny więc w zupełności mnie to zaspokoiło. Zaraz obok, odkrycie roku - żeli z oliwką Lirene - wziełam już z nim kilka pryszniców i jestem po prostu oczarowana! Więcej szczegółów wkrótce ;-) Cena ok. 9 zł w SuperPharm



Perfumy Euphoria Blossom Calvin Klein, 100 ml. To jedyny zakup nie-polski. Miałam okazję wypatrzyć te perfumy na lotnisku w Dublinie, kiedy to opłakiwałam brak sklepu Victoria's Secret w moim terminalu. Chodziłam smutna po wszystkich duty free shops i naglę widzę 100 ml Euphoria za ... 47 euro! Taniej już być nie mogło. Zadowolona, zapomniałam, że sklep VS jest na innym terminalu, nie miało to już znaczenia :-) 





Masło do ciała, wanilia + pistacja, Bielenda. Póki co miłe zaskoczenie, zobaczymy czy się sprawdzi na dłuższą metę. Jestem fanem maseł TBS więc nie wiem czy ten będzie w stanie sprostać. Wiem jedno, zapach jest piękny!  


Dwa lakiery Essence, Colour&Go. Jeden brokatowy, a drugi to różowo-kremowy. Niestety nie widzę na nich żadnych numerków. Dostałam również lakier od koleżanki, Avon Gel Finish - pierwsze wrażenia są super. Dla ciekawych - widać go na moim kciuku na zdjęciu z masłem Bielendy ;-) Ostatnia lakierowa zdobycz to Wibo - celebrity nails. Cóż, chyba jestem ślepa bo na żadnym z nich nie widzę nazwy koloru lub numeru odcienia  -.-



Świetny tusz do rzęs Lovely za nie całe 10 zł w Rossmanie - tego produktu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Teraz naszła mnie refleksja, że mogłam wziąć dwa. Od przybytku głowa nie boli, a co! Do kompletu wybrałam odżywkę do rzęs Eveline, SOS Lash Booster. Tania, znaleziona w Hebe za około 11 zł.

A na sam koniec mój KWC jeżeli chodzi o podkłady. Setne opakowanie Lirene City Matt, odcień naturalny. Akurat nie było na niego promocji, ale wart jest każdej ceny!
Wybaczcie upapraną zakrętkę, nie miałam czasu na oczyszczanie kosmetyków przed sesją. Teraz widzę, że był to błąd jednak ;-)

 
Uff, przebrnęłam przez wszystkie zdobycze. Już mogę stwierdzić, że brakuje mi dostępu do naszych polski drogerii. Mama obiecała wysłać bożonarodzeniowe przysmaki więc na pewno poproszę ją o wrzucenie kilku drobiazgów z Biedronki i Rossmann.

Życzę Wam miłego weekendu kochani!

Monia xx

#5. Pierwszy projekt denko.

Kochane i kochani,

Dzisiaj na blogu pierwsza akcja pod tytułem 'denko'. Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytałam Wasze posty dotyczące zużytych kosmetyków. Na pewno u mnie będzie taki wpis rzadziej niż co miesiąc. Niestety moje 'wykańczanie' kosmetyków nie idzie mi tak szybko jak ich kupowanie. Dzisiaj jednak z wielką dumą prezentuję moje pustaki.




Więc jedziemy od początku!


1. Szampon do włosów cienkich Pantene Aqua Light - Zdecydowanie mój ulubiony szampon Pantene. Włosy są zawsze po nim miękkie w dotyku i dobrze oczyszczone. Miałam już kilka butelek i zawsze byłam zadowolona. Cena w UK też jest bardzo zachęcająca (można je dostać w tak zwanych 'funciakach' za dokładnie 1 funta) Najważniejsze dla mnie, że nie obciąża włosów i ma delikatny zapach. Teraz testuję szampon dodający objętości z L'oreal. Zobaczymy jak się sprawdzi. KUPIĘ PONOWNIE

2. Pianka do włosów VO5 - Lubię tą firmę, niestety z tego co się orientuję nie jest dostępna w Polsce. Cenię ich odżywki do włosów. Ta pianka jednak nie zachwyciła. Dostałam ją od dawnej współlokatorki gdy się wyprowadzała, więc nie wiem ile za nią zapłaciła. Pianka sklejała włosy, starałam się aplikować jej jak najmniej, wtedy jakoś jeszcze włosy wyglądały w miarę dobrze. Znam dużo lepsze. NIE KUPIĘ PONOWNIE

3. Szampon do włosów Schwarzkopf, Gliss dodający objętości - w opisie wyczytałam, że zawiera liquid sea-collagen (płynny morski kolagen...?) Również ten szampon znajduje zastosowanie przy moich cienkich i zniszczonych włosach. Tak samo jak Pantene Aqua Light nie obciąża włosów i pozostawia je miękkie i świeże po umyciu.Cena i miejsce zakupu również to samo :-) Wiele objętości to on jednak nie dodaje. KUPIĘ PONOWNIE


 4. Odżywka do włosów Pantene ProV (gęste i mocne) - Nic wiele jednak nie dała, oczywiście obietnice producenta nigdy się nie spełniły. Nie oczekuję jednak tego po zwykłej odżywce z drogerii. Ładny zapach oraz cena przyciagają i nie żałuję, że wypróbowałam. Jednak to dla mnie trochę za mało. NIE KUPIĘ PONOWNIE

5. Płyn micelarny L'oreal. Rozpisywałam się o nim w poście o ulubieńcach lata. Zainteresowanych odsyłam tutaj. Do tej krótkiej recenzji mogę jeszcze dodać minusa. Nie jest wydajny niestety. Skończyłam go bardzo szybko, zawsze wylewało mi się go za dużo ;( Po wakacjach w Polsce mam zapas płynów micelarnych, a kiedy będę kupować takowy w UK na pewno będę chciała wypróbować ten z Garniera jak że ma dobre recenzje. Także póki co NIE KUPIĘ PONOWNIE

6. Antyperpirant do ciała Nivea Invisible - zdecydowanie mój ulubiony z gamy dezodorantów Nivei. Kocham ten zapach, dobrze chroni przed przykrymi zapachami i nie plami ubrań. Mogę zdecydowanie każdemu polecić. Zawsze do niego wracam. KUPIĘ PONOWNIE


7. Perfumowany dezodorant do ciała Impulse Vanilla Kisses - słodki waniliowy zapach, który był dobry w wakacje. Później bardzo mnie męczył. Fajne, małe i zgrabne opakowanie które zawsze zmieści się w torebce. Nie jest to bardzo trwały zapach, ale za tą cenę (0.99 funta) można się 'psikać' kilka razy w ciągu dnia. Na pewno nie jest to mój ulubiony zapach firmy Impulse. Chcę jeszcze wypróbować inne (a jest ich cała masa) aczkolwiek tego raczej już NIE KUPIĘ PONOWNIE.


8. Bonjours tusz do rzęs Beauty'full Volume - Na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona, po pierwszym dniu chciałam go wyrzucić do kosza. Na szczęście nauczyłam się malować rzęsy tą szczoteczką po kilku dniach i efekty były super. Nie kruszył się, nie było efektu pandy pod koniec dnia. Doskonale rozdzielał rzęsy, nie sklejał. Kupiłam go na promocji w ubiegłoroczne święta Bożego Narodzenia i wydałam około 35 zł. Warto! Mam do wykończenia teraz trzy tusze więc w najbliższej przyszłości nie myślę o nim ale kiedyś na pewno KUPIĘ PONOWNIE.

9. Serum do rzęs Regenerum - pewnie zastanawiacie się co to za śmieszny kikutek koło tuszu do rzęs. Otóż jest to połowa odżywki do rzęs Regenerum. Rozwaliła się niestety na pół. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczeć drugą połowę (tak żeby miało to sens)

 
Cóż.. Nie zauważyłam efektu żadnego. Nie znam ceny jako, że jest to prezent od mamy. Ta część którą wyrzucam była bielutka, po jakimś czasie strasznie zszarzała. Może nakładałam ją na rzęsy na ktorych były jakieś resztki tuszu? Ciężko stwierdzić jako, że zawsze staram się dobrze oczyścić twarz na noc. W każdym razie zostawiam sobię tą drugą część z pędzelkiem jako że zaczełam ją stosować do brwi. Zobaczymy czy przyniesie efekty. Plusem tego serum jest na pewno wydajność. Po 6ściu miesiącach stosowania została połowa. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


 Kilka próbek otrzymanych w SuperPharm oraz mojej osiedlowej aptece. Zainteresował mnie krem Vichy IdealiaPro mimo, że na wizażu zbiera kiepskie recenzje. Aczkolwiek po użyciu takich małych probek nigdy nie można w pełni ocenić produktu więc nie jestem przekonana do kupna pełnowymiarowego produktu. Na zdjęciu jest też maseczka rozgrzewająca Garniera z którą jestem zaprzyjaźniona już od dłuższego czasu.

Miałyście okazje wypróbować jakieś produkty? 

Monia xx
 

#4. Szczotka do włosów Tangle Teezer - moja opinia.

Witam Was po dłużej nieobecności. Wróciłam z Polski z nostalgicznym humorem i ogromnym zapasem kosmetyków. Całości jeszcze nie mam przy sobie jako, że byłam zmuszona wysłać paczkę gdyż wyszło tego naprawdę dużo. SuperPharm, Hebe i Rossmann (10% rabatu na wszystko, aaah!) kusili świetnymi promocjami i ofertami, a że jestem słaba to 'popłynęłam' z zakupami. Jak tylko paczka do mnie dojdzie to napiszę o wszystkich zdobyczach oraz o tym czego nie udało mi się niestety upolować.


W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się moją opinią o osławionej już szczotce do włosów Tangle Teezer. Moja opinia dotyczy wersji compact.




Co o szczotce mówi producent?

Prawdziwa rewolucja w rozczesywaniu włosów! Tangle Teezer rozczesuje włosy bezboleśnie i szybko, pozwala uzyskać niezwykły efekt w ciągu pół minuty! Szczotka została uznana za najlepszy innowacyjny produkt fryzjerski ze względu na swoje niezwykłe działanie:
  • bezboleśnie rozczesuje splątania
  • masuje skórę głowy
  • nie niszczy struktury włosa
Produkt został doceniony przez profesjonalistów i konsumentów z całego świata
(www.tangle-teezer.pl)
Cena i dostępność 
Rzadko widuję te szczotki w regularnych sklepach. Na pewno są dostępne, ale nie potrafię na dzień dzisiejszy powiedzieć gdzie dokładnie. Są dostępne na serwisach takich jak allegro (ceny od 30 zł z przesyłką) czy eBay (tutaj od £10 z przesyłką). Dla dziewczyn mieszkających w UK - zauważyłam, że w najnowszym katalogu AVON są dostępne za £9.90. Śmieję się, że swoją zakupiłam 'w niebie'. Otóż na pokładzie EasyJet zauważyłam w ich gazetce, że mają je po dość wtedy atrakcyjnej cenie £10.90 (było już to jakiś czas temu i ogólnie była wtedy droższa) 
Kolorystyka 
Dość szeroka gama kolorystyczna. Od klasycznych połączeń kolorystycznych (żółto-pomorańczowa, różowo-czarna, niebiesko-różowa etc) po lamparcie pasy i królewskie złoto. Przy okazji szukania info do tego postu, natknęłam się na motyw Baranka Shaun na TT. Moim numerem jeden od dawien dawna była ta różowo-czarna dlatego cieszę się, że mogłam taką w EasyJet kupić.

 
 Moja opinia 
Zacznę może od tego, że posiadam wersję Compact, czyli tą mniejszą. Mam bardzo cienkie i rzadkie włosy więc było bezsensowne kupowanie dużej wersji TT. Kompaktowa wersja wystarczy w zupełności do takiego rodzaju włosów.
- Zauważyłam, że na szczotce TT nie ma prawie w ogóle moich włosów! Na normalnej szczotce zawsze zostawała ich masa po każdym czesaniu. Teraz są to pojedyncze przypadki, które mogę wybaczyć. P tygodniu używania TT, stare szczotki poszły do kosza od razu ;-)
- Nie mogę niestety potwierdzić obietnicy producenta o 'masażu skóry głowy'. Szczerze mówiąc nic takiego nie zauważyłam, podczas szczotkowania wg. mnie uczucie takie samo jak każdą inną.
- Idealny rozmiar. Zmieści się to każdej torebki. Do pracy, na zakupy, wypad za miasto czy dłuższe wakacje. 
- Świetne opakowanie. Dzięki dolnej części możemy chronić ząbki szczotki, dzięki czemu nie zaplącze się w nie nic podczas trzymania w torebce / walizce.
- Dzięki rozstawieniu ząbków TT czesze delikatnie oraz rozplątuje włosy bez ciągnięcia. Jest to teraz bezbolesny proces ;-) Jak ja żałuję, że nie posiadałam takiej szczotki jak byłam dzieckiem. Czesanie wtedy było by o niebo przyjemniejsze.
- Mogę zgodzić się również, że codzienne szczotkowanie włosów TT zwiększa ich połysk.
Kilka ujęć Tangle Teezer:




  
Na koniec chciałam również poruszyć dodać bardzo ważną kwestię pielęgnacji i czyszczenia szczotki. Kupiłam w tym celu bardzo tanie szczoteczki do zębów (zestaw 10 za £1) i raz na dwa tygodnie skrupulatnie szoruję i czyszczę delikatnie z każdej strony. Można się domyśleć, że trzymając szczotkę w torebce (pomimo dolnej chroniącej części) jest w niej dużo bakterii oraz resztek kosmetyków do włosów. Pomagam sobie mydłem w płynie lub szamponem. Zależy co mam pod ręką. Trzeba oczywiście uważać gdyż ząbki są delikatne i łatwo je wygiąć, ale po kilkunastu moich myciach i tak jeszcze nie wyglądają tak źle.   
 Czy posiadacie tą szczotkę? Co najbardziej w niej lubicie? A może macie inne modele/firmy które możecie polecić?
Pozdrawiam!